artykuł dodany 5.05.2008 do działu Prawo w mediach

Co to jest plagiat - przykłady

autor

Patrycja Żuralska


Plagiat to naruszenie praw autorskich polegające na przywłaszczeniu sobie cudzego autorstwa do całości utworu lub jego części. Stanowi naruszenie zarówno osobistych, jak i majątkowych praw autora.

Może polegać zarówno na tym, że osoba trzecia podpisuje cudze dzieło swoim nazwiskiem, pragnąc uchodzić za jego twórcę i czerpać z plagiatu korzyści materialne, jak i na włączeniu do swego utworu fragmentów utworu innych osób, bez zaznaczenia tego w swym utworze (bezprawne zapożyczenia). Osoba winna dokonania plagiatu ponosi odpowiedzialność karną i cywilną. Za wprowadzenie w błąd co do autorstwa grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Kary grzywny określa się wg stawek: od 10 do 30 stawek dziennych ( bierze się pod uwagę zarobki sprawcy) 2000 zł x stawka miesięczna np. 30 x 12 miesięcy = najwyższa kara.

Możemy wyróżnić różne poziomy plagiatu:
1. Warstwa twórcza – dotyczy plagiatu ogólnego lub ukrytego
2. Utwory innych osób, które w sposób legalny umieszczamy w danym artykule.
3. Płaszczyzna informacyjna utworu czyli różnego rodzaju informacje ogólnie dostępne będące domeną publiczną.

Przykłady plagiatów:

Spór dwóch graficzek. Moniki Zawadzkiej, która oskarża Małgorzatę Gurowską, że projektując plakat do spektaklu "Miarka za miarkę", ukradła jej pomysł. Centralnym punktem plakatu Małgorzaty Gurowskiej jest niemal identyczny motyw. - Ja zaczerpnęłam go ze zdjęcia głośnika w berlińskim metrze - mówi Zawadzka. - Taka sama była moja inspiracja, ten berliński głośnik, a nie plakat Moniki. Zawadzka twierdzi, że Gurowska widziała jej plakat na wystawie Karola Radziszewskiego. - Nawet nie pamiętam, czy byłam na tej wystawie i na pewno nie znam wszystkich druków Moniki - zapewnia Gurowska. Sama pokazuje kilka prac Zawadzkiej niemal identycznych z jej własnymi. - Ale ja przymykałam na to oko, nie zarzucałam jej plagiatu, bo przez jakiś czas pracowałyśmy wspólnie i wzajemnie się inspirowałyśmy - przypomina. Obie są młodymi, ale uznanymi już graficzkami.
Zawadzka domagała się jednoznacznej reakcji Teatru Powszechnego, który jest wydawcą plakatu. - Żądałam przyznania, że jest plagiatem, i zamieszczenia przeprosin w gazecie. Usunięcie Małgorzaty Gurowskiej ze stanowiska grafika teatru też byłoby wskazane - mówi Zawadzka. - Dotąd otrzymałam do zaakceptowania warunki ugody, na które jednak nie mogę się zgodzić, bo nie ma w nich przyznania się do winy. Dyrektor Teatru Powszechnego Krzysztof Rudziński zapewnia, że zamówił ten plakat w dobrej wierze, a gdy dowiedział się o zarzutach Moniki Zawadzkiej, natychmiast wycofał go z rozpowszechniania. - Tylko tyle mogliśmy zrobić. Nie potrafię osądzić, czy to jest plagiat, czy nie, dlatego jeśli obie panie nie są w stanie się dogadać, musi to zrobić sąd. Według ustawy o prawie autorskim plagiatem jest przejęcie zasadniczych elementów utworu stanowiących o oryginalności stylu autora. Nie wylicza się tego procentowo. Każdy przypadek ocenia się indywidualnie. - Nie lubię z góry przypisywać ludziom złych intencji, ale widziałem oba plakaty i uważam, że sprawa jest ewidentna - to jest plagiat - mówi Bogusław Deptuła, krytyk sztuki. Według Grzegorza Laszuka, jednego z najbardziej uznanych współczesnych grafików, który zna Zawadzką i Gurowską i posługuje się podobnym do nich stylem tzw. grafiki wektorowej, operującej prostymi, mocnymi symbolami, ewidentnym plagiatem w tej branży jest np. kradzież i wykorzystanie zaprojektowanego przez kogoś logo. - Wtedy sytuacja jest jasna, a tu nie jest - mówi Grzegorz Laszuk. - Sam widzę często w cudzych plakatach "moje" pomysły. Ale na tym polega współczesna kultura, na samplowaniu rozmaitych motywów. Podobnie jest w muzyce. Proponowałbym obu dziewczynom zorganizowanie publicznej bitwy, tak jak to robią hiphopowcy. By stanęły naprzeciwko siebie, pokazały swoje prace, ich genezę, wysłuchały ekspertów i w ten sposób rozstrzygnęły ten spór - dodaje Laszuk.
Jednak obie artystki nie chcą o tym słyszeć. Zawadzka zamierza renegocjować warunki ugody z Teatrem Powszechnym. Jeśli dyrektor oficjalnie nie przeprosi jej za plagiat, będzie zmuszona oddać sprawę do sądu.

Konflikt na rynku ubezpieczeniowym. Axa stawia zarzuty Liberty Direct. Według „WSJ Polska", w ciągu dwóch tygodni do władz niedawnego debiutanta na polskim rynku ubezpieczeniowym ma trafić pismo francuskiego ubezpieczyciela odnośnie podejrzeń plagiatu niektórych rozwiązań stosowanych przez Axa. Axa domaga się od Liberty Direct wyjaśnień dotyczących zapisów w jego OWU. Magdalena Barcicka, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Axa mówi, że na razie jej firma nie podjęła żadnych kroków prawnych. W pierwszej kolejności francuski ubezpieczyciel chce wysłać do Liberty pismo z prośbą o wyjaśnienia, dlaczego zapisy w Ogólnych Warunkach Ubezpieczeń towarzystwa z USA pokrywają się z zapisami Francuzów. Jednak według informacji „WSJ Polska", podobieństwa w zapisach OWU nie są przypadkiem, ponieważ według dziennika, Ogólne Warunki Ubezpieczeń dla obu towarzystw stworzyła ta sama osoba. Był nią mec. Jarosław Dubiński, wspólnik w kancelarii Vogel, Dubiński i Wspólnicy. Przyznał on, że jest autorem redakcji większej części zapisów OWU, zarówno dla Axa jak i później dla Liberty Direct. Z tego powodu może się brać ich bliźniacze podobieństwo. Jednak Magdalena Barcicka mówi, że w OWU Liberty znajdują się zapisy wprost przepisane z OWU Axa. Barcicka dodaje, że nie chodzi tu o przepisanie ogólnych formuł, które często znajdują się w OWU, ale o skopiowanie zapisów, których autorami są wyłącznie przedstawiciele Axa Ubezpieczenia. Jednak, jak twierdzi Dubiński, problem polega na tym, że w przypadku Ogólnych Warunków Ubezpieczeń trudno być się na oryginalnym. Dubiński mówi, że ogromna część zapisów OWU wynika się po prostu z przepisów prawa i praktyki rynkowej. Identyczne zapisy OWU można znaleźć w ofercie różnych towarzystw, nie tylko Axa czy Liberty Direct. Dubiński oświadcza, że nie ma tu mowy o celowym kopiowaniu pomysłów.
Zdanie Liberty Direct w tej sprawie jest jasne: zarzuty Axa są kuriozalne. Jak twierdzi Michał Kwieciński, dyrektor generalny amerykańskiego ubezpieczyciela, wybór kancelarii prawnej podyktowany był tylko i wyłącznie względami biznesowymi i doświadczeniem, jaki kancelaria Vogel, Dubiński i Wspólnicy zdobyła na rynku ubezpieczeniowym. Dubiński mówi, że konflikt interesów wystąpiłby wówczas, gdyby jego kancelaria pracowała jednocześnie dla Axa i Liberty Direct. Dubiński dodaje, że po zakończeniu współpracy z Axa kancelarii nie obowiązywał żaden zakaz konkurencji, rozpoczęła więc współpracę z innym ubezpieczycielem, w tym przypadku z Liberty Direct. Dubiński kategorycznie stwierdza, że nie jest to żaden konflikt interesów.
Źródło: WSJ/KW http://www.lex.com.pl/?cmd=artykul,719

Polskie Stronnictwo Ludowe zarzuciło PiS, że hasło tej partii: "PiS bliżej ludzi" jest plagiatem hasła ludowców z kampanii wyborczej w 2005 roku - "PSL blisko ludzi". PiS zaprzecza, jakoby wzorowało się na haśle PSL. "Nie odnosiliśmy się do hasła wyborczego ludowców. Jeżeli mielibyśmy kogokolwiek naśladować to na pewno nie byłoby to PSL" - mówi Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS. "Darzę olbrzymim szacunkiem polskich chłopów, całą spuściznę ludową, Witosa, natomiast jeżeli chodzi o wzorce we współczesnej polityce, to gdybym miał je czerpać z PSL byłbym skrajnie nieodpowiedzialny" - doda Pawlak: "Jeśli chodzi o hasło PiS, to jest pytanie, czy bliżej ludzi będzie policja, prokuratura, czy służby specjalne. To jest specjalność koalicji rządzącej. A za takie "bliżej ludzi" to dziękujemy".
Prezes PSL Waldemar Pawlak uważa jednak, PiS "kopiuje" pomysły Stronnictwa. Jak podkreśla, skopiowanie hasła pokazuje, że obecnie na scenie politycznej "nie ma żadnych zahamowań i ograniczeń, aby przejmować cudze hasła wyborcze i próbować w ten sposób robić politykę".
Pawlak mówi, że PSL nie będzie podejmowało żadnych kroków prawnych przeciwko PiS. "To jest sprawa do pokazania, jaka jest praktyka polityczna, a nie żeby się tym specjalnie przejmować".
Źródło: www.gazeta.pl

Udowodniono że fotografia użyta w kampanii reklamowej francuskiej organizacji turystycznej została zrobiona na wzór jednego ze zdjęć z kolekcji Getty Images. Sąd Apelacyjny w Paryżu orzekł, że fotografia wykorzystana w kampanii reklamowej FNOTSI (French National Tourist Office Federation) była zamierzoną kopią jednej z fotografii z kolekcji Getty Images. Wyrok zwraca uwagę na problematykę ochrony praw autorskich związaną tworzeniem nowych prac, gdy oparte są one bądź nawiązują do innych istniejących już prac. Wyrok sądu apelacyjnego unieważnia decyzję wydaną przez sąd pierwszej instancji rok temu, kiedy to sędzia orzekł, że obiekt widoczny na zdjęciu - całująca się para ludzi - nie może być przedmiotem ochrony prawa autorskiego i nie istnieją dowody na popełnienie plagiatu. Getty Images rozpoczęła czteroletnią walkę sądową z FNOTSI oraz obsługującą ją francuską agencją reklamową Prisme z Grenoble po tym, jak organizacja turystyczna opublikowała reklamy z fotografią wykonaną na jej zlecenie przez fotografa Laurence’a Frappa. Fotografia Sandersona została zrobiona dla firmy Athena w Paryżu w 1991 r. i przedstawia parę młodych ludzi na karuzeli konnej w wesołym miasteczku. Zdjęcie to było dostępne w ofercie Getty przez 10 lat. Getty zamieściło je nawet na okładce jednego ze swoich katalogów. Było ono również wykorzystywane na kartkach z życzeniami oraz kartkach promocyjnych wysyłanych przez Getty do francuskich agencji reklamowych. Fotografia użyta przez FNOTSI została wykonana przez fotografa Laurence’a Frappa na zlecenie agencji reklamowej Prisme. W przeciwieństwie do fotografii Sandersona, rozmazane i nieostre tło zostało zrobione oddzielnie, po czym cyfrowo obrobione i zmontowane z inną fotografią pary. Getty Images żądało początkowo 40 tysięcy Euro odszkodowania - pięciokrotność wysokości odpowiedniej licencji. Ostateczna wysokość odszkodowania będzie prawdopodobnie niższa od oczekiwanej kwoty, ale nadal będzie ona znacznie wyższa niż koszt licencji na wykorzystanie fotografii Sandersona, gdyby taką licencję agencja Prisme zdecydowała się wcześniej zakupić. Getty wyceniło, iż licencja na wykorzystanie pracy Sandersona w dwuletniej kampanii przy wykorzystaniu materiałów drukowanych, reklam w internecie i na billboardach, kosztowałaby ok. 8 tysięcy Euro. Szacuje się, że poza odszkodowaniem i kosztami prawno-sądowymi, które FNOTSI będzie musiało zapłacić Getty, organizacja turystyczna wyda dodatkowo ok. 60 tysięcy Euro na wycofanie projektów pierwotnej kampanii i przygotowanie nowej. 6 miesięcy po tym, jak Sanderson i Getty wszczęli postępowanie w sądzie, szeroko zakrojona kampania reklamowa FNOTSI, początkowo planowana na 2 lata, została dobrowolnie wycofana. Odszkodowanie byłoby znacznie większe, gdyby kampania nie została przerwana i gdyby FNOTSI była organizacją komercyjną.
Źródło: www.rzeczpospolita.pl

Thomas Savery w 1699 kopiuje podnośnik wody Somerseta z ok. 1628, wykupuje i niszczy wcześniejsze publikacje.

Guglielmo Marconi uzyskuje Nagrodę Nobla w 1909 za wynalezienie radia, ale w 1943 przegrywa proces o pierwszeństwo z Nikolą Teslą. Dodatkowo palmę pierwszeństwa dzieli z Aleksandrem Stiepanowiczem Popowem.

W 1890 roku Siergiej Mosin umieszcza w swoim karabinie magazynek skonstruowany przez Leona Naganta, który następnie nieskutecznie próbuje opatentować. Wywołało to wielki skandal.

Źródło: www.wikipedia.pl



polecana praca

reklama

poszukaj książki na ten temat Książki związane z tematem
zobacz także więcej tytułów

13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego

Resortowe dzieci. Media

Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami

Wywiad z księdzem egzorcystą

Fotografia prasowa. Z obiektywem za kulisami niezwykłych wydarzeń

My, właściciele Teksasu. Reportaże z PRL-u


Wpisz tytuł lub autora i wybierz z listy księgarnię do przeszukania.
Po wybraniu księgarni pojawi się przycisk wyszukiwania.

e-wydania E-wydania. Czytaj na komputerze!
zobacz także więcej tytułów

Zwierciadło

Parkiet

Gazeta Wyborcza

W Sieci

Newsweek

Press
zarabiaj Zarabiaj z Reporterzy.info
zobacz także zobacz, kto dzieli się pieniędzmi
ariadna

społeczność

Facebook Twitter Google+ LinkedIn RSS

wspomóż rozwój


regulamin | polityka prywatności | współpraca | o autorze | RSS | sklep reportera | usługi finansowe | mapa serwisu | © Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o17