21.11.2011 Rynek medialny
Misja jak z TVP, czyli po co dzieciom mądre pismo
Bartłomiej Dwornik
Krzysztof Ziomekfot. Orangeblue
Porównań z Misiem trudno jednak uniknąć. Cudaczek, czyli główny bohater to też miś, zbliżona tematyka, jest nawet charakterystyczna wycinanka...
Na takie wrażenie nie jestem w stanie nic poradzić. Podobieństwa są, z tym nie dyskutuję, ale dosyć szybko się kończą. Cudaczek jest pismem bardziej przyrodniczym, rozwijającym naturalną ciekawość. Miś i Świerszczyk szły bardziej w kierunki plastyczne. Choć nie ukrywam, że liczę na przejęcie części ich czytelników, którzy szukają czegoś innego niż pisma o tak zwanym charakterze cartoonowym, związanym z telewizyjnymi kreskówkami. W pierwszej kolejności przekonać musimy rodziców. To w tej chwili nasz główny target.
Target bardzo wąski. Badania SMG/KRC z ubiegłego roku pokazują, że tylko 7 procent dzieci w wieku 7-14 lat czyta prasę.
Jest jeszcze miejsce, ale trzeba je sobie wywalczyć.
Tylko, że dzieci w wieku 5-8 lat, do których chce Pan trafić, bawią się Spidermanem, Bakuganami, Hot Wheels i lalką Barbie. Cudaczek, paradoksalnie, nie jest dla nich zbyt dziecinny?
Bazujemy na relacji rodzic-dziecko. W Cudaczku jest część typowo dla dziecka, ale jest też część, której celem jest budowa więzi. Wspólnej zabawy, eksperymentów, wycinanek, gotowania, tematów do rozmowy o świecie, o emocjach... Pomagamy rodzicom, żeby byli naturalnymi przewodnikami po świecie. Ta wartość powinna dać nam przewagę. To świat rozwoju emocjonalnego, w świecie postaci z kreskówek walki nie podejmujemy.
Jednak to świat dominujący. W konfrontacji z gazetami kreskówkowymi, Cudaczek jest postacią anonimową. Nie ma swojej bajki w telewizji, strony w internecie są świeżutkie i jeszcze nieznane. Musicie od zera zrobić z niego celebrytę.
Niewątpliwie, podejmujemy partyzancką walkę z silniejszym przeciwnikiem. Ale na zupełnie innym polu. Nie na linii telewizor-hipermarket-gazeta, ale mamo, tato - zróbmy coś razem. Dzieci nie można sprowadzać tylko do roli odbiorców showbiznesu. Dzieci są ciekawe świata i to znacznie bardziej niż dorośli.
A co do celebryty, choć nie lubię tego słowa, na początek jest strona internetowa, profil na Facebooku, jest kanał na YouTube. Film czy audycja jest w dalekosiężnych planach, ale do tego jeszcze daleka droga.
Rodzice i dzieci kiedy idą do kiosku czy saloniku prasowego, jeśli mają do wyboru coś, co dobrze znają i coś zupełnie nowego, z reguły wybierają to pierwsze.
Zdecydowanie tak. Tylko, że nasza strategia jest nieco inna. Takimi środkami, jakimi dysponujemy, staramy się dotrzeć do jak największej grupy odbiorców, a produkt musi sam się obronić. Dlatego obniżamy barierę zakupu. Wystartowaliśmy jako dwumiesięcznik, żeby być z pierwszym numerem jak najdłużej na rynku, a cena pierwszego numeru jest promocyjna. Atutem jest to, że gazeta nie jest zafoliowana, można wziąć ją do ręki, przejrzeć i ocenić. Na reklamę w telewizji nie możemy sobie pozwolić.
Za to na insert do miesięcznika Focus już tak. To dobre miejsce na reklamowanie gazety dla dzieci?
To logiczne działanie. Żeby dziecko nas polubiło, magazyn kupić musi dorosły - rodzic, dziadek. Focus jest naturalnym miejscem, przez które dotrzemy do takiego dorosłego, który jest otwarty na to co dzieje się w świecie i wszechświecie, na ciekawostki i nauki przyrodnicze.
Czyli nie spadkobierca Misia, ale Focus dla dzieci?
Nie, nie! Z dobrych wzorców trzeba korzystać, ale nasza formuła jest nieporównywalna. Zdecydowaliśmy się na Focus, żeby dotrzeć do osób o profilu, który nas interesuje. Tym bardziej, że spora grupa jego czytelników ma dzieci.
Marketingowo na pewno wiecie, co robicie. Orangeblue, wydawca pisma, to agencja reklamowa, która - swoją drogą - wybrała się na bardzo nietypowy teren.
Zgadza się, to może się wydawać nietypowe, ale proszę zauważyć, ile rzeczy z doświadczenia agencji reklamowej można w biznesie wydawniczym wykorzystać. Chociaż w wypadku wydawnictwa biznes nie jest na pierwszym miejscu.
Czyli?
Steve Jobs powiedział kiedyś, że nie chce być najbogatszym człowiekiem na cmentarzu. Bardzo mi się ta maksyma podoba. Cudaczek i Przyjaciele to trochę realizacja marzenia. Uważam, że zasługujemy na to, żeby nasze dzieci mogły być kreatywne, ciekawe świata, rozwijać się...
To brzmi lepiej niż misja telewizji publicznej.
Oby tylko nie była realizowana z podobnym skutkiem. Misja to trochę za mocne słowo, ale fakt. To nie jest produkt czysto komercyjny, ale w realiach komercyjnych musi się odnaleźć. To nie jest misja o charakterze charytatywnym.
W takim razie gdzie jest próg opłacalności wydawania pisma dla dzieci? Ilu trzeba mieć czytelników przy 40-tysięcznym nakładzie?

W pierwszym numerze jest tylko jedna.
Nie od razu się zarabia i spija śmietankę. Najpierw trzeba zaryzykować i zainwestować.
Dużo kosztuje stworzenie pisma od zera?
Dużo pracy. O kwotach nie chciałbym mówić.
Kiedy inwestycja zacznie się zwracać?
To trudne pytanie. Jeśli pierwsze trzy numery okażą się sukcesem, zmienimy cykl wydawniczy na miesięcznik i podniesiemy cenę z 4,99 do 6,99 zł. Wtedy, przy wstępnie ustabilizowanej pozycji i rozpoznaniu potencjału reklamowego będę mógł mówić o perspektywie zwrotu inwestycji.
Jak rynek zareagował na pierwszy numer?
Okaże się w grudniu, kiedy będziemy mieli informację o zwrotach. Na razie cieszą zapytania od nauczycieli nauczania początkowego i ze szkolnych bibliotek. Segment szkół też jest dla nas bardzo ważny.
Szkoły przekonać może solidny zespół. Kto pisze w Cudaczku?
Współpracujemy z ekspertami. W kwestiach literackich są to osoby rozpoznawalne: poetka Agnieszka Frączek, bajki Urszuli Kozłowskiej. Za szatę graficzną odpowiada profesjonalny rysownik Magda Horanin. Mamy bardzo pozytywną recenzję prof. Hanny Krauze-Sikorskiej z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Konsultowaliśmy z panią profesor również poruszane tematy, wytycznymi jest też program nauczania początkowego w szkołach.
PRZERWA NA REKLAMĘ
Najnowsze w dziale Rynek medialny:
Kto ufa artykułom pisanym przez sztuczną inteligencję? Wyniki badania z Chin
Krzysztof Fiedorek
Młodzi czytelnicy ufają maszynom bardziej niż ludziom. W odbiorze informacji wolą chłodny obiektywizm algorytmów od ludzkiej emocjonalności. Bo wierzą, że artykuły tworzone przez AI są obiektywne. A im częściej mają z nimi kontakt, tym rzadziej dostrzegają w nich krzywdzące uprzedzenia.
Kto naprawdę steruje wiadomościami w internecie? Badanie z Hiszpanii
Krzysztof Fiedorek
Analiza ponad trzynastu tysięcy artykułów ujawnia zakulisowe mechanizmy hiszpańskich mediów cyfrowych. Lewicowe portale odpowiadają za 50,33 procent tekstów o lobbingu. Lobby energetyczne generuje 63,41 procent publikacji. Tylko jeden dziennik ocenia grupy nacisku pozytywnie.
Dzieci i sztuczna inteligencja. Rośnie pokolenie globalnego eksperymentu
Joanna Sokołowska
Z analizy UNICEF opartej na nowych danych z 10 krajów wynika, że co najmniej 20 mln dzieci korzystało już ze sztucznej inteligencji (AI). Wiele z nich wyprzedza dorosłych, przejmując te technologie w tempie ponad trzykrotnie szybszym.
Podobne artykuły:
TVN idzie na wojnę z TV Puls
Bartosz Chochołowski
Grupa TVN zwróciła się do Prokuratora Generalnego o odebranie TV Puls koncesji. Twierdzi, że stacja Murdocha zdobyła uniwersalna koncesję z "rażącym naruszeniem prawa".
Serwisy streamingowe. W Polsce szybko przybywa subskrybentów
RINF
W porównaniu z rokiem 2020, w roku 2021 o jedną piątą Polaków więcej deklaruje posiadanie subskrypcji abonamentowego dostępu do streamingu materiałów wideo - wynika z raportu Digital Consumer Trends 2021, opublikowanego przez firmę doradczą Deloitte.
Jak media mówią (albo milczą) o klimacie? Raport Reuters Institute
Krzysztof Fiedorek
Mimo że zmiany klimatyczne stają się coraz bardziej odczuwalne na całym świecie, media nie zdołały utrzymać rosnącego zainteresowania tym tematem. Raport "Climate Change and News Audiences 2024", pokazuje że poziom zaangażowania odbiorców w tematykę klimatyczną pozostaje niemal niezmienny od kilku lat.
Rynek mediów w Polsce. Analiza Reuters Digital News Report 2024
Krzysztof Fiedorek
Rok 2023 był dla polskiego rynku medialnego czasem intensywnych zmian, zarówno politycznych, jak i technologicznych. Zmiany te miały bezpośredni wpływ na krajobraz mediów, co zostało dokładnie przeanalizowane w „Digital News Report 2024”, opracowanym przez Reuters Institute for the Study of Journalism.





























