menu szukaj
tygodnik internetowy ISSN 2544-5839
nowe artykuły w każdy poniedziałek
tytuł monitorowany przez IMM i PSMM
zamknij
Dwornik.pl • szkolenia • warsztaty • marketing internetowy

30.01.2008 Historia mediów

Cenzura w PRL

Romuald Rzeszutko

Problem cenzury nie dotyczy ściśle tylko okresu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Jednak prawdziwe złote czasy dla cenzury nadeszły wraz z końcem II wojny światowej.

Już w II RP sanacja ograniczała wolność słowa: na mocy dekretu prasowego prezydenta RP z 1938 roku władza administracyjna mogła zająć tekst, ingerować w zawartość gazety tzw. komunikatami urzędowymi, a w razie sprzeciwu wymierzyć drakońskie kary pieniężne, potrafiące zachwiać budżetem nawet najzamożniejszej gazety. Zawierucha wojenna odsunęła problem cenzury na dalszy plan, co nie znaczy że okupant nie wypuszczał na terenach Generalnej Guberni ocenzurowanych propagandowych "gadzinówek" z wyolbrzymionymi opisami sukcesów Wehrmachtu przy jednoczesnej cenzurze publikacji polskich.

Jednak prawdziwe złote czasy dla cenzury nadeszły wraz z końcem wojny. Już w grudniu 1944 roku do Lublina przybyło dwóch przedstawicieli radzieckiej cenzury (Gławlitu), by nadzorować rozwój sieci kontroli prasy w Polsce i szkolić kolegów po fachu. W tym samym roku zostało powołane Ministerstwo Informacji i Propagandy, a w 1946 roku utworzono Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, który aż do 1989 roku był głównym organem cenzury.

W krótkim czasie sieć fałszerstw oplotła cały kraj. Setki cenzorów sprawdzały regularnie całą ukazującą się niezależnie od państwowych koncernów prasę (np. Tygodnik Powszechny), powstające teksty literackie, książki, programy telewizyjne, a także np. etykiety czy instrukcje obsługi, słowem: wszystko, co miało być dostępne dla szerszych mas, pod kątem treści niezgodnych z oficjalną linią propagandy (jakkolwiek widok cenzora sprawdzającego czy na etykiecie dżemu nie znalazły się treści wywrotowe, wywołuje uśmiech na twarzy, tak było naprawdę). Oprócz tego miała przedstawiać obywatelom PRL obraz konkretnych warstw społeczeństwa tak, jak kształtowała go propaganda: rolnik - uśmiechnięty, na traktorze, w czystym ubraniu; robotnik - w stroju galowym, najlepiej w garniturze, odbierający odznaczenie za przodowanie w pracy; wyżsi funkcjonariusze partyjni - zatroskani o dobro narodu patrioci, ale tylko w garniturze i z poważną miną - były przypadki zatrzymania przez cenzurę oficjalnych zdjęć, na których politycy śmiali się do siebie lub rozmawiali na nieoficjalnych zebraniach ubrani w swetry i bez okularów.

Poza tym cenzura dbała o to, aby obywatele przypadkiem nie zgorszyli się nadmiarem nagości w telewizji lub prasie oraz o dobry humor tychże, wyolbrzymiając wszelkie sukcesy i przemilczając porażki ekipy rządzącej oraz ludu pracującego miast i wsi oraz przedstawiając obraz Polski jako kraju szczęśliwego i dostatniego, gdzie lud kocha władzę z wzajemnością, zaś protesty to zasługa agentów imperializmu i zdemoralizowanych warchołów.

Obostrzeń było zresztą więcej i nie dziwne, że często cenzorzy sami nie wiedzieli czy daną publikację mogą puścić do druku bez narażania swojej osoby czy też nie. Sama partia też nie do końca ufała cenzorom, gdyż tworzono niezwykle szczegółowe wykazy jak, o czym i gdzie można pisać, zwany "Książką Zapisów i Zaleceń". Ogólnie przyjętym zaleceniem było dopuszczanie do publikacji jedynie wypowiedzi krytycznych wobec dysydentów czy spraw dyskusyjnych, zatrzymując wypowiedzi pochlebne czy choćby aprobujące; np. o Starobielsku czy Ostaszkowie - obozach sowieckich, gdzie w 1941 roku dokonano mordu na oficerach polskich można było pisać tylko jako o miejscach internowania, zaś o hippisach w oficjalnych mediach wspominano jedynie przy okazji krytykowania ich stylu życia.

Były jednak przypadki całkowitego zakazu publikacji na dany temat, gdzie poszczególne przypadki trzeba było konsultować z kierownictwem GUKPPiW - tak było w przypadku skutków ubocznych modernizacji rolnictwa (zatrucia pestycydami) czy znakomitej większości spraw wyznaniowych. Innym sposobem eliminacji niechcianych informacji było ograniczanie grupy docelowej przez zgodę na publikację tylko w niskonakładowym piśmie specjalistycznym lub w dzienniku lokalnym. Warto pamiętać, że aż do lat 80-tych cenzura nie pozostawiała po swojej działalności śladów tak, że nieuświadomiony obywatel mógł nie wiedzieć, że wszystkie środki masowego przekazu, które do niego docierają przeszły uprzednio przez sito cenzorów.

Sposobów omijania cenzury było wiele. Wielu autorów liczyło na zmęczenie cenzora lub niedostrzeżenie przez niego ukrytego przesłania wiersza lub artykułu. Próbowano także uciekać się, zwłaszcza w twórczości kabaretowej do symboli, metafor, aluzji, niedomówień itp., które musiały być na tyle nieoczywiste, by przejść przez sito, a jednocześnie na tyle jasne dla odbiorcy, aby zrozumiał przekaz. Oczywiście naśmiewano się także z samej cenzury, ze sposobów jej działania, by wspomnieć tylko piosenkę Wojciecha Młynarskiego "Po co babcię denerwować".

Warto zastanowić się nad skutkami prawie półwiecznej obecności cenzorskich nożyczek w powszechnie dostępnych publikacjach, filmach, fotografiach. Oczywiście, cenzura sama w sobie była zjawiskiem bardzo szkodliwym jako instrument propagandy służący do umacniania w Polsce obcej władzy. Zafałszowana historia ostatniego półwiecza nauczana z punktu widzenia Rosjan, wielu utalentowanych artystów skazanych na medialny niebyt czy rzędy "półkowników" - filmów, których w całości nie dopuszczono do emisji i dystrybucji nie pozwalają nam myśleć o cenzurze w innych niż negatywne barwach. Jednakże nawet w największym źle można się doszukać ziarenka dobra.

"Dzięki" cenzurze kultura polska nie przesiąkła wzorami zachodnimi, co zmusiło artystów do większego wysiłku twórczego i szukania własnych pomysłów. Ponadto jeszcze raz mogliśmy się wykazać pomysłowością i sprytem przy powielaniu i rozprowadzaniu publikacji tzw. drugiego obiegu. I na własnej skórze przekonać się o tym, jak bardzo system totalitarny dąży do kontroli nad umysłami wszystkich obywateli.

***
źródło: www.cenzura.zyxist.com
licencja Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Poland

Udostępnij znajomym:

dodaj na Facebook prześlij przez Messenger dodaj na Twitter dodaj na LinkedIn


PRZERWA NA REKLAMĘ

Zobacz artykuły na podobny temat:

USA Today. Historia gazety dla ludzi mobilnych

Małgorzata Dwornik
Pierwszy numer USA Today był kolorowy i skupiał się głównie na walorach wizualnych. Treści i ich forma bliższe były relacjom telewizyjnym a układ dostosowany do zainteresowań czytelnika. Krytycy nie zostawili suchej nitki na premierowym numerze nazywając go "Mc Paper", jednak czytelnikom odpowiadała forma gazety i dali temu dowód wykupując cały nakład. Podobnie było z kolejnymi numerami.

SVT Sveriges Television AB. Historia telewizji publicznej w Szwecji

Małgorzata Dwornik
Szwedzka telewizja publiczna nadaje ponad 60 lat. Sukces przyniósł jej piłkarski mundial, a przez kolejne lata zyskała miano europejskich specjalistów od prognozy pogody i programów muzycznych. Choć do dziś bardzo niemiło wspomina się tam historię pewnego Mosarta.

Johann Voldemar Jannsen. Ojciec dziennikarstwa w Estonii

Małgorzata Dwornik
Papa Jannsen zapisał się na kartach historii swojego kraju dużymi zgłoskami. Pierwszy użył nazwy Estonia, stworzył estoński teatr, promował kulturę i język. Założył pierwsze estońskie gazety, które ukazują się do dzisiaj. Jest też autorem słów do pieśni, która po latach stała się hymnem narodowym tego kraju.

Svenska Dagbladet. Historia gazety, którą reklamowały Muminki

Małgorzata Dwornik
Już na przełomie XIX i XX wieku potrafili docenić i wykorzystać potencjał reklamy. Jako jedni z pierwszych eksperymentowali z kolorem w druku i nie wahali się publikować tekstów pisanych przez kobiety. To gazecie Svenska Dagbladet Szwedzi zawdzięczają słowo, określające w języku szwedzkim krzyżówkę.

L'Osservatore Romano. 157 lat historii dziennika Watykanu

Małgorzata Dwornik
Papież wyraził zgodę i dał błogosławieństwo. 1 lipca 1861 roku ukazał się po raz pierwszy L`Osservatore Romano. Gazeta była kontynuacją tytułu, który pojawił się już dwanaście lat wcześniej. Przez moment należała do Francuzów, nakład sięgał w czasach największej świetności 100 tysięcy egzemplarzy. Dziś jest dziesięciokrotnie niższy, za to redakcja aktywnie działa w mediach społecznościowych.

Telewizja cyfrowa - co to jest?

Grupa Vectra
Telewizja cyfrowa (DTV) jest metodą przekazu sygnału telewizyjnego. Dzięki niej możliwe staje się przesłanie nawet kilkunastokrotnie większej liczby programów telewizyjnych i radiowych.

Historia Yomiuri Shimbun. Japońska gazeta z rekordem Guinnessa

Małgorzata Dwornik
Takashi Koyasu w 1874 roku zaczynał od 200 sztuk nakładu i z trzyosobową redakcją. Dzisiaj japońska Yomiuri Shimbun to oficjalnie gazeta z największym nakładem na świecie, sięgającym 8,5 miliona egzemplarzy rano i 4,5 miliona po południu. To rekord, odnotowany w Księdze Rekordów Guinessa. To również jedyna gazeta na świecie, posiadająca własną orkiestrę i park rozrywki Yomiuri Land.

więcej w dziale: Historia mediów

dołącz do nas

Facebook Twitter Google+ LinkedIn RSS

reklama

Lidl.pl
Dwornik.pl • szkolenia • warsztaty • marketing internetowy



zarabiaj

Zarabiaj przez internet

więcej ofert



Reporterzy.info

Dla głodnych wiedzy

Nasze serwisy

Współpraca


© Dwornik.pl Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o22