20.01.2026 Rynek medialny
Żółta Plakietka. Dokument Jana Bluza o więźniach politycznych na Białorusi
BARD
Nie ma tu miejsca na wielką politykę. Jest za to brud, smród cel i systematyczne gnojenie każdego, kto odważył się głośno pomyśleć. Wszystko zaczęło się od nadziei w 2020 roku. Tysiące ludzi wyszło na ulice, wierząc, że tym razem się uda. Zamiast wolności dostali milicyjne pałki i podłogi w więźniarkach. System nie bierze jeńców, on mieli ludzi na miazgę, zaczynając od brutalnych pobić już w drodze do aresztu.
Jan Bluz w swoim filmie oddaje głos tym, którzy przeżyli, choć ich koledzy nie mieli tyle szczęścia. Na białoruskiej "chemii" czy w koloniach karnych śmierć bywa dziwnie niewyjaśniona. Czy można siedzieć spokojnie na kanapie, gdy obok dzieje się takie bezprawie? To pytanie zadawali sobie bohaterowie dokumentu przed aresztowaniem. Dzisiaj ich odpowiedzią są blizny na ciele i traumy, które nie dają spać.
Wołodarka czyli podróż do dziewiętnastego wieku
Pierwszy przystanek to zazwyczaj miński areszt śledczy numer jeden, zwany Wołodarką. Zapomnij o standardach. To budynek z 1825 roku, w którym ściany są czarne, brudne i odrapane. W celi o szerokości dwóch metrów potrafią zamknąć cię na trzy miesiące. Potem trafiasz do większej sali, gdzie dzielisz przestrzeń z jedenastoma współwięźniami i armią karaluchów. Insekty są dosłownie wszędzie. Podnosisz kromkę chleba, a spod niej uciekają stadami.
Światło słoneczne? Zapomnij. Do celi wpada go tylko tyle, byś wiedział, że jeszcze żyjesz. Na oknach zamontowano metalowe osłony, które skutecznie odcinają od świata. Jesteś winny, zanim zapadnie jakikolwiek wyrok. Brak warzyw i owoców prowadzi do szkorbutu. Zęby po prostu wypadają, a rany przestają się goić. To celowa strategia systemu, który chce, byś wyszedł na wolność jako wrak.
Praca ponad siły i marsze przez puszczę
Po wyroku często trafia się na "chemię", czyli do zakładów typu otwartego. W praktyce to przymusowa harówka za grosze. Więźniowie polityczni dostają najgorsze zadania, na przykład przy zwierzętach hodowlanych. Pracujesz ręcznie, jak w XIX wieku, ryzykując stratowanie przez bydło.
Viktar Parkhimchyk wspomina w filmie absurdalną sytuację z dojazdami do pracy. Gdy bus zmienił trasę, strażnicy kazali mu iść pieszo. Miał do pokonania 25 kilometrów w jedną stronę przez Puszczę Białowieską. Po ośmiu godzinach ciężkiej fizycznej roboty musiał nocą wracać tą samą drogą. Odmowa wykonania marszu kończy się raportem i zaostrzeniem kary.
W koloniach karnych, jak ta w Nowopołocku, praca to czysta katorga. Więźniowie z żółtymi plakietkami całymi dniami tną kable i wytapiają miedź. Wszystko odbywa się w prymitywnych warunkach. Za wodę i prąd potrącają ci z głodowej pensji. Po miesiącu pracy możesz dostać na rękę równowartość dwóch dolarów.
Karcer i śmierć w ciszy
Najgorszy jest karcer, gdzie śpisz na gołych deskach bez pościeli. Po kilku dniach organizm jest tak wycieńczony, że każdy ruch staje się wyzwaniem. To właśnie tam zginął aktywista Vitold Ashurak. Inni więźniowie słyszeli jego krzyki, których nie dało się zagłuszyć. Administracja kolonii nie ukrywa nienawiści, strażnicy wprost mówią, że więźniowie polityczni powinni zostać rozstrzelani.
Żółta plakietka na piersi to sygnał: tego człowieka można gnoić. Każdy krok jest śledzony przez kamery i donosicieli. System łamie ludzi, zmuszając ich do kłamstw przed kamerą o luksusach, których polityczni nigdy nie widzą. Na większość chorób jedynym lekiem jest ibuprofen.
Dla wielu te tortury kończą się próbami samobójczymi. Jedna z kobiet wspomina, że po dwóch tygodniach bez jedzenia i snu chciała odebrać sobie życie brzytwą. Nawet wyjście na wolność nie kończy tej traumy, bo cała Białoruś przypomina dziś jedną wielką celę.
Więcej dokumentalnych filmów Jana Bluza obejrzeć można na kanale Youtube: https://www.youtube.com/@JanBluz
PRZERWA NA REKLAMĘ
Najnowsze w dziale Rynek medialny:
Pranie informacji. Rosyjska propaganda wraca jako wiadomości z Chin
Anna Mikołajczyk-Kłębek
Informacja przedstawiana jako pochodząca z chińskiego źródła może być dla części polskich odbiorców bardziej wiarygodna niż przekaz bezpośrednio z Rosji - ocenia Patrycja Krzyśpiak z NASK. Jej zdaniem potrzebna jest większa świadomość zagrożeń informacyjnych związanych z Chinami.
Dezinformacja zdrowotna w internecie, czyli diagnoza z algorytmu
Katarzyna Czechowicz
Dezinformacja zdrowotna może sprawić, że chory na raka trafi do lekarza, kiedy na skuteczne leczenie będzie już za późno. Może też podważyć zaufanie do lekarzy i instytucji publicznych tak bardzo, że ludzie odmówią współpracy nawet w sytuacji realnego zagrożenia z zewnątrz - ostrzegają eksperci.
Feminatywy nie są oczywistością. Jak Polki mówią o swoich zawodach?
SWPS
Polki nadal rzadko używają żeńskich nazw zawodów - wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi Uniwersytetu SWPS. Aktywność zawodowa kobiet okazała się znaczącym czynnikiem użycia feminatywów.
Podobne artykuły:
Żółta Plakietka. Dokument Jana Bluza o więźniach politycznych na Białorusi
BARD
Wyobraź sobie, że piszesz trzy posty na portalu społecznościowym. Za kilka kliknięć w klawiaturę dostajesz trzy lata kolonii karnej. Brzmi jak ponury żart? Dla więźniów politycznych na Białorusi to codzienność, którą Jan Bluz pokazuje w dokumencie "Żółta Plakietka", zrealizowanym przy wsparciu Centrum Pulitzera.
Rynek płatnych treści dziennikarskich. Trendy i prognozy Reuters Institute
Krzysztof Fiedorek
Tylko 18 procent internautów płaci za dostęp do newsów online, a wskaźnik nie rośnie trzeci rok z rzędu. Norwegia bije rekordy z wynikiem 42%, podczas gdy Grecja nie przekracza 7%. W skali świata, prawie co trzeci subskrybent rezygnuje po roku.
E-Booki o mediach i dla dziennikarzy w sklepie Reporterzy.info [LINK]
AUTOPROMOCJA Reporterzy.info
Dzięki współpracy z księgarnią Nexto i Tradedoubler Polska w sklepie reportera mamy dla Was nową ofertę tematycznych e-booków. Opracowania na temat historii i rynku mediów, wywiady, reportaże i poradniki fotograficzne. Zamówienie i dostawa książki zajmuje teraz tylko kilka chwil. Zapraszamy! [autopromocja]
Kobiety w mediach 2025. Władza w redakcjach nie zna równości
KFi
Tylko 27% redaktorów naczelnych w mediach to kobiety, mimo że stanowią 40% dziennikarzy. W 9 z 12 krajów analizowanych przez Reuters Institute, kobiety w mediach rzadziej awansują. Wygląda na to, że równość w redakcjach nie nadąża za społeczeństwem. A różnic jest znacznie więcej.





























