menu
tygodnik internetowy nr 1/2017
poniedziałek, 25 września 2017

25.07.2005 Warsztat reportera

Zback-upuj twardziela palaczem

Izabela Bielecka, artykuł udostępniony przez Merkuriusz Uniwersytecki

Komputer, dyskietka, Internet. To stosunkowo proste wyrazy, które zna każdy, nawet ten, kto nie posługuje się na co dzień zdobyczami najnowszej techniki. Co jednak zrobić, gdy natrafimy na słowa multiplexer, campować, shitlista albo grzybek?

Wytłumaczenia tych słów w tym znaczeniu, w jakim rozumieją go informatycy - nie znajdziemy. Co więcej większości z nich w ogóle nie ma w encyklopedii, w słowniku języka polskiego, ani wyrazów obcych. To tzw. slang. Przy coraz to nowszych wynalazkach, wciąż napływających rozwiązaniach, zasób słów informatycznych zaczął bardzo się rozrastać. Trzeba je więc tłumaczyć na język polski i co trudniejsze - tworzyć neologizmy, które będą polskimi odpowiednikami obcych wyrazów. To właśnie spowodowało powstanie tzw. żargonu komputerowego.

Poetyka e-języka
Niewątpliwie znajomość tego żargonu jest obecnie jedyną drogą do rozeznania się w świecie komputerów i sieci. Jest to specyficzne słownictwo związane z informatyką, cyberkulturą i Internetem. Pierwotnie używane w środowisku informatyków i elektroników. Obecnie część tego słownictwa przechodzi do codziennego obiegu, dzięki posługującym się nim także użytkownikom komputerów.

W języku polskim trzon żargonu komputerowego stanowią spolszczone angielskie nazwy urządzeń, elementów składowych komputera i określenia czynności związanych z obsługą (np. zalogować się - zarejestrować się w sieci komputerowej, wejść do sieci komputerowej jako jej użytkownik; zasejfować się - wpisać coś na twardy dysk, zarejestrować informację na twardym dysku itd.). Charakterystyczną cechą żargonu komputerowego jest "uczłowieczanie" komputera: do oznaczania podstawowych jego mechanizmów używane są pojęcia opisujące właściwości, funkcje poznawcze i pracę umysłową człowieka (np. język, pamięć operacyjna, czytanie itd.). Ponadto w żargonie pojawia się dużo metaforycznych określeń nawiązujących do rozmaitych dziedzin: wirus, koń trojański itd. Z Internetem i cyberprzestrzenią związana jest metaforyka komunikacyjna, "podróżna" (np.: nawigacja, żeglowanie, autostrady lub magistrale informacyjne, komunikacyjne itd.). Ciekawym zjawiskiem są swoiste obyczaje ortograficzne użytkowników poczty elektronicznej i internetowych grup dyskusyjnych: dopuszczalna, a nawet "w dobrym tonie" jest pisownia fonetyczna, urealniająca rozmowy w cyberprzestrzeni, podkreślająca przynależność do subkultury użytkowników. Ponadto powstają specyficzne skróty, neologizmy, kody zrozumiałe wyłącznie dla członków określonych grup dyskusyjnych.

Podstawową cechą żargonu komputerowego jest dążenie do skrótu. Słowa "komputer" czy "internet" są długie, zostają więc okrojone do "komp" oraz "net". Podobnie dzieje się z nazwami sprzętu (przykładem może być "procek" - dużo cieplejszy od długiego i zimnego "procesora"). Młodzi ludzie, stosując tego rodzaju określenia, chcą zamanifestować nie tylko znajomość nazw urządzeń czy usług, ale także częste korzystanie z nich.

Zamach na polszczyznę?
Nie trudno odgadnąć, że ten właśnie język powszechnie stosowany jest przede wszystkim w dynamicznie rozwijającej się w polskiej prasie komputerowej - mocno krytykowanej przez językoznawców. Problem niezrozumiałości tego języka dla mas, poruszają same magazyny informatyczne, rozważając różne jego aspekty, broniąc go lub negując. Pierwsze dyskusje na temat terminologii rozpoczęły juz nieistniejące miesięczniki z lat 80: "Informatyka" i "Komputer" w działach odpowiednio "O jednolitości języka" i "Terminator terminologiczny". Współcześnie o okiełznanie branżowego slangu zaczęły dopominać się takie tytuły, jak "PCkurier" czy "Computerworld".

Głównym zarzutem wobec nowych terminów jest ich hermetyczność. Osoby, które na co dzień nie korzystają z dobrodziejstw elektronicznego świata, mają spore trudności z ich rozszyfrowaniem. Jarosław Deminet - uznaje, że informatyka grzeszy przeciwko poprawnej polszczyźnie, bardziej niż inne nowo powstałe dziedziny ludzkiej aktywności. Wytwarzający się żargon, który ma sprawić wrażenie, że posługujący się nim osiągnęli pewien stopień wtajemniczenia, w rzeczywistości świadczy o nieznajomości języków obcych i braku umiejętności przetłumaczenia słów w nich stosowanych.

Kontrowersje wzbudza też pojawianie się wciąż nowych słów. Ustawa o języku polskim dba przede wszystkim o to, by oficjalne dokumenty, opisy towarów czy tablice z nazwami firm były pisane po polsku. Jednak profesor Walery Pisarek zauważa, że ustawa ta nie walczy z zapożyczeniami. Natomiast profesor Andrzej Markowski rozważał nawet możliwość, by Rada Języka Polskiego przy Prezydium PAN wystapiła z otwartym listem do środowiska informatycznego, oskarżając je o zaśmiecianie języka polskiego.

Najbardziej przekonujące wydają się zarzuty dr Elżbiety Grabskiej z Instytutu Języka Polskiego, która zamiast rozpatrując niepoprawność żargonu, zarzuca mu dążenie do zatracenia podstawowej funkcji języka - jego komunikatywności. Jej zdaniem grozi mu ograniczenie użycia do jednej tylko grupy społecznej, jaką są właśnie informatycy i programiści. Terminologia komputerowa winna bowiem obsługiwać trzy sytuacje komunikacyjne: relację między profesjonalistami, relację między profesjonalistą, a zwykłym użytkownikiem komputera oraz relację między parą zwyczajnych użytkowników komputera. Natomiast żargon komputerowy ogranicza się do funkcji pierwszej. Co powoduje swego rodzaju dysfunkcję pism informatycznych.

W labiryncie znaczeń
Redakcje bronią swego stanowiska mówiąc, że istnieje cały szereg wyrażeń angielskich, których tłumaczenia dosłowne na język polski będzie brzmieć sztucznie. Np. próby wdrożenia do języka słowa "między mordzie" zamiast "interface". Negują także tezę językoznawców, iż terminologia stosowana w artykułach publikowanych na łamach komputerowych magazynów powinna być zrozumiała dla wszystkich. Ponieważ uznają się one za grupę czasopism branżowych, lub tez fachowych, podobnie jak pozycje o wędkarstwie, od których nikt nie wymaga zastępowania słów takich jak: fał, szekla czy kilwater, czymś bardziej przystępnym i treściwym. Otóż nie każdy tekst - jak bronią się informatycy - jest adresowany do każdego czytelnika.

Dyskusja dwóch stron najprawdopodobniej nie będzie miała końca, bez względu na nieustanną ingerencję językoznawców, ponieważ nie do okiełznania są sami informatycy, którzy między sobą używają swojego żargonu, co jak dotąd uznawane jest w pewien sposób za nobilitujące.

Niemniej jednak badania przeprowadzone przez stację BBC News podają, że żargon komputerowy staje się zbyt przytłaczający dla użytkowników. O ile radosne początki informatyki spowodowały, że słowa takie jak "windows" czy "klik" nabrały nowych znaczeń także w języku powszechnym, o tyle rosnący stopień skomplikowania terminów powoduje, że w natłoku skrótów i zwrotów zaczynają gubić się nawet biegli hobbyści. Prosty przykład - DVR to Digital Video Recorder, Direct Video Rastering czy jedno i drugie? Nawet takie słowa jak "MP3" czy "Bluetooth" - pomimo połączonych wysiłków całej branży - rozumiane są tylko przez wąską grupę ludzi. Wygląda zatem na to, że nawet użytkownicy początkowo zafascynowani dynamizmem rozwoju IT, mówią - dość.

Zobacz artykuły na podobny temat:

Jak zdać na dziennikarstwo. Etyka zawodowa

© by Dawid Federowicz & Oficyna Studencka CEZAR
Co się zdaje na wstępnym, gdzie można studiować i na czym dziennikarstwo w ogóle polega.

"Co ty gadasz, jaka misja?"

Joanna Bichniewicz
Pewien dziennikarz TVP klarował mi z zapałem, że niezależność jest mitem, każdy musi liczyć się z tym czy innym układem. Źródło: Tygodnik Powszechny.

Reklama ukryta

Biuro Reklamy TVP S.A.
W przekazywanych informacjach należy unikać sformułowań wartościujących, podkreślających zalety lub zachęcających do korzystania z towarów lub usług. Publikacja dzięki uprzejmości Komisji Etyki TVP.

praca w mediach

Whitepress

reklama

Dwornik.pl • szkolenia • warsztaty • marketing internetowy




zarabiaj

Zarabiaj z Reporterzy.info

więcej ofert

Reporterzy.info

Dla głodnych wiedzy

Nasze serwisy

Współpraca


© Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o17