menu szukaj
tygodnik internetowy ISSN 2544-5839
nowe artykuły w każdy poniedziałek
tytuł monitorowany przez IMM i PSMM
zamknij

9.10.2019 Prawo w mediach

Plagiat, autor widmo, twórczość równoległa. Formy korzystania z utworu

Paweł Kowalewicz, prawnik w Fundacji Legalna Kultura

Każda forma korzystania z cudzej twórczości jest powszechnie i błędnie uznawana za plagiat. Takich postaci użytkowania jest o wiele więcej, co postaram się przedstawić w niniejszym tekście.

Plagiat w internecie. Oto, jak go uniknąćfot. jessica45/CC0/Pixabay

Plagiat


Polskie prawo autorskie nie zna definicji plagiatu. Możemy się jedynie posiłkować art. 115 ustawy Prawo Autorskie, zgodnie z którym „kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.” Należy zatem uznać, że plagiat polega na świadomym i bezprawnym przywłaszczeniu autorstwa cudzego utworu, niezależnie od jego formy czy treści.

Nie ma również znaczenia czy przywłaszczamy sobie autorstwo dzieła objętego ochroną prawno-autorską, czy też utworu, do którego prawa autorskie wygasły lub mamy do czynienia z tzw. utworami osieroconymi (prawa do nich prawdopodobnie nie wygasły, jednak nie ma możliwości dotarcia do ich twórców lub spadkobierców). Przechodząc płynnie do przykładów ze świata filmowego, nie sposób nie wspomnieć o filmie „Za garść dolarów” – znanego spaghetti westernu w reżyserii Sergio Leone i Clintem Eastwoodem w roli głównej. Film zebrał nawet niezłe recenzje, a reżyser został zasypany wiadomościami od fanów i ludzi ze środowiska. Jedna z nich, nadana przez Akiro Kurosawę miała brzmieć: „Dobry film, tylko że to mój film”. Chodzi o obraz pt. „Yojimbo”, który został nakręcony parę lat wcześniej. Kurosawa zażądał części zysków i finalnie sprawa zakończyła się ugodą opiewającą na 100 tysięcy dolarów i 15 % udziale w zyskach.
 

Autoplagiat


Zgodnie z doktryną prawniczą autoplagiat to wielokrotne publikowanie tego samego lub w niewielkim tylko stopniu przetworzonego utworu, w warunkach wprowadzających w błąd, że jest to utwór po raz pierwszy rozpowszechniony. Co ciekawe autoplagiat nie jest plagiatem w rozumieniu prawa autorskiego, gdyż nie dochodzi do przywłaszczenia autorstwa lub wprowadzenia co do niego w błąd – twórca jest wszakże ten sam. Interesujące wytłumaczenie zjawiska autoplagiatu dostarcza Grzegorz Sołtysiak w książce pt. „Plagiat. Zarys Problemu” (Warszawa, 2009). Jego zdaniem definicją tego procederu może być sposób postępowania głównego bohatera „Przygód dobrego wojaka Szwejka”. Sprzedawał on bowiem psy, które wyszkolone w określony sposób, uciekały od nowych właścicieli i wracały do Szwejka. Dzięki temu bohater powieści Jaroslava Haška mógł je sprzedawać na okrągło.

REKLAMA

Przechodząc jednak do czasów bardziej współczesnych i skupiając się na tematyce filmowej, warto zwrócić uwagę na postać, która w środowisku uznawana jest za twórcę często korzystającego z własnego dorobku artystycznego. Mam tu na myśli Hansa Zimmera – znanego kompozytora muzyki filmowej. Przykładem zarzucanego mu powielania własnych pomysłów są soundtracki do filmów „Cienka czerwona linia” oraz „Pearl Harbor”. Pierwsza część „Tennessee” (utwór z soundtrack’u „Pearl Harbor”) i motyw z „Cienkiej czerwonej linii” brzmią niemal dokładnie tak samo. Drugi tytuł obraca się po prostu w bardziej ponurych i przygnębiających dźwiękach, pozostawiając film w nieco bardziej batalistycznej atmosferze. Kolejnym przykładem jest uderzające podobieństwo utworu „Time” z „Incepcji” oraz „Salomon” z filmu „Zniewolony. 12 Years a Slave”.
 

Inspiracja


Czymże by był przemysł filmowy bez inspiracji? Przecież to ona napędza kreatywność i pozwala na odsłonięcie głęboko zakorzenionych kodów kulturowych zbieranych przez twórców przez całe życie. Zapożyczenia czy nawiązania są rzeczą powszechną i tak jak już wspomniałem, moim zdaniem zjawiskiem raczej pozytywnym. Cała twórczość choćby Tarantino opiera się przecież na odtwarzaniu pewnych kalk i przekazywaniu ich za pomocą charakterystycznego dla tego twórcy języka. Weźmy na przykład klasyczny już obraz „Wściekłe Psy”. Film opowiada o szajce eleganckich przestępców, zajmujących się napadami na sklepy jubilerskie.

Identyczną w formie opowieść dostarczył widzom również Ringo Lama w „Płonącym mieście”. To historia grupy rzezimieszków, którzy kradną klejnoty ubrani w podobne garnitury. Później, przestępcy znajdują się w fabularnym klinczu i wszystko kończy się krwawym finałem – zupełnie jak u Tarantino. Reżyser zresztą nigdy nie wypierał się takich inspiracji... Pomimo tego, że w Hollywood film uznawany jest za totalną „zrzynkę”, nigdy nie doszło do procesu, a zapożyczenia stały się swego rodzaju znakiem rozpoznawczym Quentina Tarantino.

Podobnie jak w przypadku plagiatu, polskie prawo autorskie nie poświęca utworom inspirowanym zbyt dużo uwagi. Art 2 Pr. Aut mówi, że „za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.” No i to właściwie tyle. Dla porządku należy wspomnieć, że opracowanie to m.in. tłumaczenie lub adaptacja innego utworu. Utwór inspirowany jest z kolei dziełem samoistnym, posiadającym pełnię praw autorskich, a twórca ma prawo nim swobodnie rozporządzać. Z ciekawszych inspiracji na pewno warto wymienić słynną scenę z „Lśnienia”, w której wcielający się w głównego bohatera Jack Nicholson „otwiera” drzwi za pomocą siekiery. Kubrick inspirował się w tym przypadku sceną z filmu „Furman Śmierci (org. Körkarlen) – niemego, szwedzkiego obrazu z 1921 r.

Za utwór inspirowany można już również uznać „Kształt wody” Guillermo del Toro. Twórca „Labiryntu Fauna” został pozwany o splagiatowanie sztuki „Let Me Hear You Whisper” z 1969 r. Sędzia nie zgodził się jednak z argumentacją strony powodowej i stwierdził, że „chociaż zarówno sztuka, jak i film opowiadają o pracownicy placówki naukowej postanawiającej uwolnić stwora, na którym przeprowadza się eksperymenty, jest to zbyt ogólny koncept, by mógł być chroniony prawem. To samo dotyczy faktu, że pracownica przejmuje się nieuchronną śmiercią obiektu i rodzi się między nimi więź. Po przeanalizowaniu fabuły, wątków, scenariusza w obu dziełach, sąd dopatrzył się jedynie niewielkich podobieństw – zbyt małych, by uzasadnić powództwo. Nie powinno być jednak żadnych wątpliwości, że del Toro inspirował się sztuką Paula Zindela – co, jak wspomniałem wyżej, nie jest niczym złym, a zwłaszcza nielegalnym.
 

Twórczość równoległa


Twórczość równoległa to bardzo delikatny i rzadko poruszany temat. Wyobraźmy sobie bowiem, że dwie nieznające się osoby, niemające ze sobą żadnego połączenia wpadają na taki sam pomysł i przystępując do jego twórczej realizacji. Niemożliwe? Jak się okazuje takie sytuacje się zdarzają. O twórczości równoległej wypowiedział się nawet Sąd Apelacyjny w Warszawie, który stwierdził, że „Nie jest plagiatem dzieło, które powstaje w wyniku zupełnie odrębnego, niezależnego procesu twórczego, nawet jeżeli posiada treść i formę bardzo zbliżoną do innego utworu.

REKLAMA

Możliwe są sytuacje, w których dwóch twórców, niezależnie od siebie, wykorzystuje w utworze ten sam pomysł i opracowuje go przy użyciu bardzo zbliżonych środków artystycznych, zwłaszcza jeżeli dzieła dotyczą tego samego tematu albo tematów bardzo zbliżonych.” (Wyrok z dnia 15 września 1995 r., I ACr 620/95). Warto również dodać, że każdy z tak stworzonych utworów jest chroniony prawem autorskim i równoprawnie występuje w obrocie rynkowym.
 

Ghostwriting, czyli autor-widmo


Ghostwriting zostawiłem sobie na koniec, gdyż jest to trochę inna kategoria. Generalnie mamy tu do czynienia z sytuacją, w której autorem utworu jest tak naprawdę twórca, któremu zlecono jego stworzenie, a następnie prawa autorskie zostały przeniesione na osobę, która będzie uznawana za autora. Zjawisko te, jest bardzo powszechne, zarówno w biznesie muzycznym (pisanie piosenek i tekstów na zamówienia), jak i w przemyśle filmowym (np. tworzenie zamówionych scenariuszy). Samo pojęcie zostało spopularyzowane przez film Romana Polańskiego pt. „Autor widmo”, opowiadający o brytyjskim pisarzu (w tej roli Ewan McGregor), który podejmuje się anonimowego dokończenia książkowych wspomnieć brytyjskiego premiera.

Co ciekawe, zgodnie z prawem nie można zrzec się ani przenieść na inną osobę praw autorskich osobistych (umowami przenoszone są wyłącznie te majątkowe), co oznacza, że prawdziwy twórca konkretnego utworu na zawsze pozostanie jego autorem w świetle przepisów. Idąc dalej w analizę przepisów - czy przypadkiem definicją plagiatu nie było właśnie „przywłaszczenie sobie autorstwa bądź wprowadzenie co do niego w błąd”? No właśnie. Status prawy ghostwritingu do dziś pozostaje w sferze sporów, choć np. w środowisku akademickim korzystanie z usług autorów widmo uznawane jest za nieetyczne. W tzw. showbiznesie z kolei jest to zjawisko powszechne i dopóki będą ludzie skłonni zapłacić odpowiednią ceną za np. napisanie tekstu do utworu, dopóty taka działalność będzie się miała nieźle.

Udostępnij znajomym:

dodaj na Facebook prześlij przez Messenger dodaj na Twitter dodaj na LinkedIn


PRZERWA NA REKLAMĘ

Zobacz artykuły na podobny temat:

Prawo prasowe - omówienie

Agnieszka Osińska
Przez prawo prasowe sensu stricto należy rozumieć Ustawę z 26.01.1984r. Ustawa pochodzi z okresu, w którym prawa i wolności obywatelskie były ograniczone.

Dziennikarskie... świństwo?

Witold Filipowicz
Coraz częściej zjawiska niegdyś stanowiące margines w środowisku dziennikarskim - dziś można ująć lapidarnie, parafrazując tamto powiedzenie: dziennikarz dziennikarzowi świnią jest…

Za dużo reklam w telewizji

Bartłomiej Dwornik
Komisja Europejska uważa, że w polskiej telewizji jest za dużo reklam i zażądała od Warszawy wyjaśnień w tej sprawie.

Targetowanie psychologiczne. Tak wpływa przekaz celujący w charakter

dr Michał Kosiński
Odwiedzane strony internetowe, zakupy online, odtwarzane piosenki, obserwowane profile na Facebooku czy wiadomości publikowane w mediach społecznościowych - ślady pozostawione przez internautów są skarbnicą danych i mogą być wykorzystane do wywierania wpływu na nasze zachowania. Ujawniają nie tylko to, co dana osoba lubi, ale nawet to, jakim jest człowiekiem.

Światowy ranking wolności prasy 2005

Reporterzy Bez Granic
Żadnego postępu w Iraku, który dla dziennikarzy pozostaje najbardziej niebezpiecznym krajem na świecie. Regres w zachodnich demokracjach: Stany Zjednoczone o 22 miejsca niżej.

Czy moje strony internetowe są prasą?

Romuald Szczypek
Warto przez chwilę zastanowić się nad tym, co jeszcze w Polsce nie podlega rejestracji. Nie znajdziemy chyba żadnego tematu.

Co chroni prawo autorskie

Bartłomiej Urbanek
Przedmiotem prawa autorskiego jest utwór, czyli każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. W jaki sposób jest on chroniony?

więcej w dziale: Prawo w mediach

dołącz do nas

Facebook Twitter Google+ LinkedIn RSS

reklama

Lidl.pl
Rozlicz PIT i przekaż 1,5% na projekty fundacji Ogólnopolski Operator Oświaty



zarabiaj

Zarabiaj przez internet

więcej ofert



Reporterzy.info

Dla głodnych wiedzy

Nasze serwisy

Współpraca


© Dwornik.pl Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o23