12.06.2005 Warsztat reportera
Najemnicy
Jolanta Krysowata
ukazał się w numerze wiosna`04, 18 maja 2004
http://www.dziennikarze-wedrowni.org/archiwum/2004/maj/najemnicy.htm
Na cenzurę mogli zwalić swoje lenistwo, nieudolność, zakopane talenty, które pewnie kiedyś trzymali na wierzchu, kompletny brak zainteresowania światem i człowiekiem, chyba, że ten człowiek to jeden z nich.
Wydział dziennikarstwa na Uniwersytecie. Lata dwutysięczne. Studenci nie mieszczą się w sali. Są grzeczni, dobrze ubrani i mają odrobione lekcje. Pytam, co robią w życiu. Studiują. - odpowiadają i patrzą na mnie bez większego zrozumienia. To w takim razie co chcą robić, gdy już się wystudiują? I tu mają już wątpliwości. Będą dziennikarzami lub PR. Może dział promocja w jakiejś firmie? To zależy od rynku pracy. Rzecznik prasowy to też zawód z przyszłością. Zamarłam. W wyższej szkole uczą ich technologii jak być dziennikarzem i/lub rzecznikiem prasowym. Obnażaczem prawdy i ekspertem od dobrego wizerunku. Dla nich to wszystko jedno. Ważne, żeby znać technologie, metody, sposoby, zasady. Jak w fizyce lub farmacji. A od rynku pracy zależy do czego wyuczoną wiedzę wykorzystają.
Tyle o tych, którzy byli i o tych którzy będą. A ci którzy są? Zamiast cenzury mają koncerny. Zamiast wiedzy i wrażliwości - strach. Jest na co zwalić. Zanim spolegliwi wobec właścicieli mediów szefowie czegoś zabronią, już kornie tego nie robią, bo to i tak nie przejdzie.
Autostrachocenzura w imię świętego spokoju i pensji. Zamiast misji społecznej zawód rzemieślniczy, ludowo - demokratyczny jak Korea Północna. Święte zasady dogięte do spoconych od lęku głów. Bezstronność równa się obojętności. Nie ważne kto jest dobry, a kto zły, kto zrobił krzywdę i kto został skrzywdzony. Ważne, żeby dziennikarzątko nie pokazało oblicza. Bo jak się ma twarz, to można dostać policzek. A po co? Każdy chce żyć, a w mediach, jakby nie było cienko, zarabia się więcej niż w hipermarkecie "na kasie".
Fetysz newsa. Coś się wydarzyło i jest jeszcze ciepłe. Krew jeszcze paruje, łzy jeszcze nie obeschły, ślady linii papilarnych dopiero zabezpiecza policja. Jutro ktoś jeszcze o tym napisze komentarz, a za dwa miesiące będzie wzmianka, że sprawca okazał się niepoczytalny. Koniec kropka. Są następne newsy do obsłużenia. Takie są wymagania szefów, od których tego właśnie wymagają właściciele.
Tak sobie myślę, skąd dziennikarzątka, które nie potrafią nawet nazwiska właściciela wymówić i pewnie go nigdy nie widziały, wiedzą, co mu się podoba? Czy nie siedzi on czasem w swoim gabinecie i nie dziwi się, dlaczego jego gazeta tak dobrze się sprzedaje, skoro jest taka nudna i powierzchowna? A może by tak spróbować robić ciekawe rzeczy i sprawdzić czy też się dobrze nie sprzedadzą? Tylko, że nie ma z kim. Jakoś z tekstów nie wynika, żeby któryś z autorów cierpiał z powodu skrywanych na siłę talentów. Przykład? Proszę bardzo, na wskroś medialny. Pewna pani z pewnym panem płodzili dzieci, po czym je zabijali i pakowali do beczek. Beczki stały w szafie i było ich coraz więcej. Sprawa się wydała, bo policja szukała w tych szafach fantów z włamania. Media opisały tę potworną historię, wyłuszczyły nawet, że tylko szkoła, której brakowało uczniów, upominała się o pomordowane dzieciaki. Policja odpisywała szkole, że nie może wejść do mieszkania, bo nikogo nigdy nie ma w domu. Sąd, który miał nad rodziną piecze (sic!) był zajęty innymi sprawami, pani kurator nie mogła sprawdzać jak leci mamie, tacie i potomstwu, bo jej nie chcieli wpuścić. I tak przez lata. Już niczego nowego nie dało się w kategorii news dodać. Pojawił się jakiś komentarz, że generalnie zapanowało zwyrodnienie i znieczulica. I już. Nic więcej. Żadnej debaty narodowej, którą to właśnie dziennikarze powinni rozpętać. Po co zdarzyły się te potworne śmierci? Po to, żeby pierwsze strony zajęły się nimi przez tydzień? Jakiego jeszcze pretekstu trzeba, żeby przyjrzeć się nietykalnym sądom? Policji, która nie mogła wejść do dzieci, które znikły, ale mogła po skradzione radio samochodowe? Czy odpowiedzialni funkcjonariusze systemu ponieśli karę? Czy pojawiły się propozycje zmian w tym nieudolnym, leniwym, zapchanym procedurami systemie, zwanym dla wygody prawem? Co jeszcze powinno się zdarzyć, żeby nasza codzienna refleksja dotyczyła rzeczy najważniejszych: życia, śmierci, sprawiedliwości, dobra, podłości, głupoty, prawdy... Dlaczego żadna z tych refleksji nie ma początku w porannej lekturze gazety? Bo co? Bo koncerny? Bo szef kazał krótko? Bo z sądem nie będę zadzierał, bo mnie będą włóczyć o zniesławienie, a poza tym wymiaru sprawiedliwości się nie komentuje. Dlaczego właściwie nie? Bo to najbardziej bezkarna instytucja?
Dziennikarzątkom los zesłał wybawienie z tych dylematów. Znaleziono kolejne dzieci w beczce. Tym razem z kapustą.
Był news do obsłużenia. System może odetchnąć. Uwaga została odwrócona a nie spotęgowana. Czyja to wina? Dziennikarzy. Wyłącznie. Przepraszam. Dziennikarzątek.
Na uroczystości rozdania Grand Pressów stałam w tłumie i słuchałam laudacji. Kogo i za co nominują. Byłam z przyjacielem spoza branży. Był zachwycony. "Boże, jaki ty masz zacny zawód! Czym wy się zajmujecie? Obnażanie afer, pognębianie nieuczciwości, władzy na ręce baczne oko każdego dnia! Jaki obraz tego kraju się wyłania z samych nominacji! Straszny! A jaki byłby to straszny kraj, gdyby was nie było?!" Słuchałam go trochę zakłopotana a trochę zdumiona. Fakt, tu zebrali się najprawdziwsi dziennikarze i to o nich ten pean. Fakt, że losy tego kraju potoczyły się w jakąś stronę dzięki ich publikacjom. Już miałam się poczuć dumna, ale wieczorem włączyłam telewizor. "Oblicza mediów". Co tam powiedzą profesjonaliści o najważniejszym dla środowiska wydarzeniu w roku? Czy się zachwycą jak mój przyjaciel czy zaczną skomleć, że kondycja generalnie nie taka na co dzień jak od święta? A co zobaczyłam? Migawki z wręczenia czeków i laurek. Potem była dyskusja o reklamie.
PRZERWA NA REKLAMĘ
Najnowsze w dziale Warsztat reportera:
Audience Mismatch. Kiedy i dlaczego filmy short psują kanał na Youtube
KF × Gemini Deep Research
Widzowie formatu Shorts znajdują się w trybie "pasywnego przewijania" (swipe mode) i oczekują natychmiastowej gratyfikacji. Z kolei oglądanie 30-minutowego dokumentu wymaga aktywnej decyzji o kliknięciu i gotowości na dłuższe zaangażowanie. W określonych sytuacjach te pomieszane sygnały mogą poważnie zaszkodzić kanałowi na Youtube.
Jak rzetelnie przekazywać niepewne dane. Metaanaliza naukowa
KFi
Liczby i przedziały matematyczne działają uspokajająco na odbiorców newsów. Poglądy polityczne, poziom inteligencji czy wykształcenie czytelników w żaden sposób nie zmieniają sposobu, w jaki przetwarzają oni informacje o braku pełnej wiedzy. Oto wyniki kilkudziesięciu eksperymentów medialnych na temat zaufania do mediów.
Sztuczna inteligencja w produkcji filmowej i telewizyjnej. Raport McKinsey
Krzysztof Fiedorek
Globalne wydatki na treści wideo sięgnęły 180 mld dolarów, a przeciętny widz konsumuje je przez 7,5 godziny dziennie. Streaming rośnie o 13%, tradycyjna telewizja traci 4% rocznie. Aż 84% rynku w USA kontroluje siedmiu największych graczy. Do tego rynek przetasowuje technologia AI.
Podobne artykuły:
Jak zdać na dziennikarstwo. Agencje prasowe
© by Dawid Federowicz & Oficyna Studencka CEZAR
Co się zdaje na wstępnym, gdzie można studiować i na czym dziennikarstwo w ogóle polega.
Jak porwać publiczność. Maciej Orłoś "O sztuce wystąpień publicznych"
BARD
Jak przygotowywać się do wystąpienia przed publicznością lub przed kamerami? Jakie są sposoby radzenia sobie z tremą? Jak uniknąć wpadek i jak wybrnąć z sytuacji, gdy już się przydarzą? Jak postępować w kontaktach z dziennikarzami? Na te i inne pytania odpowiada Maciej Orłoś, jeden z najbardziej popularnych prezenterów telewizyjnych w Polsce. [Patronat Reporterzy.info]
Prawo Betteridge'a. Czy każdy tytuł ze znakiem zapytania to ściema?
Krzysztof Fiedorek
Prawo Betteridge'a to hipoteza dziennikarstwa, według której na każdy tytuł i nagłówek prasowy, kończący się znakiem zapytania można odpowiedzieć „nie”. Zasada ma zastosowanie do pytań zamkniętych. Wcale nie wymyślił jej Ian Betteridge i... w większości przypadków jest nieprawdziwa.
Szacunek dla słowa
Helena Łuczywo
Sytuacja w polskich mediach nie uzasadnia zarzutu degeneracji, czy koniunkturalizmu politycznego. Wręcz przeciwnie: dość przyzwoicie wypełniają zadania czwartej władzy. [Źródło: Tygodnik Powszechny]





























