24.01.2008 Historia mediów
Cenzura na świecie - Chiny - internet
Bartosz Rychlak
Poza terytorium Chin cała akcja nosi nazwę Wielkiej Ściany Ogniowej Chin (z ang. Great Firewall of China). Jest to nawiązanie do sieciowych zabezpieczeń zwanych firewall’ami, oraz Wielkiego Muru Chińskiego. System blokuje lub ogranicza dostęp do zawartości wielu gałęzi Sieci poprzez nieprzepuszczanie adresów IP oraz stosowanie tradycyjnych firewalli, adresów proxy oraz blokowanie portów. Dodatkowo system ten ingeruje w adresy DNS podczas próby wyświetlenia witryny. Jednak wygląda na to, że rząd chiński nie kontroluje systematycznie zawartości Internetu, co jest oczywiście wysoce niepraktyczne.
Jednym z podstawowych działań systemu blokującego treści chińskiego Internetu jest blokowanie wyników wyszukiwarek. Dokładnie jest to lista słów, po których wpisaniu w popularnych wyszukiwarkach takich jak Google, Yahoo! czy też chiński serwis Baidu, nie otrzymamy żadnych wyników, ale komunikat: "Strona nie może zostać wyświetlona." Wielokrotne próby przeszukiwania na wybrane hasła powoduje całkowite zablokowanie wyszukiwarki, przypuszczalnie jest to blokada na wybrany numer IP. Krótko mówiąc, jeżeli jakiś termin znajduje się na liście zablokowanych, to żadna sekwencja znaków, choćby nieświadomie zawierająca to hasło, nie wyświetli nam poszukiwanych wyników.
Mimo, że ta metoda działania wywołała poważne kontrowersje na Zachodzie, to nie jest to jednak jedyna metoda cenzurowania stosowana przez Rząd Republiki Ludowej Chin. Drugi sposób, choć stosowany nieco rzadziej, jest o wiele bardziej skuteczny. Chodzi tu o wyłapywanie odpowiednich ludzi tworzących strony internetowe mieszkających na terenie Chin. To daje praktycznie 100% skuteczność unieszkodliwiania webamsterów oraz ich witryn.
Praktycznie jednak Rząd Chin nie posiada odpowiednich środków do monitorowania każdego chatu, forum dyskusyjnego czy też bloga. Dlatego lokalni dostawcy Internetu zatrudniają dodatkowych pracowników, kolokwialnie nazwanych „Dużymi Matkami” (z ang. Big Mamas), którzy są swego rodzaju „moderatorami” usuwającymi wszelkie komentarze mogące zawierać różnorakie treści polityczne. W mieście Shanzen tacy `internetowi milicjanci` dorobili się nawet swoich maskotek o imieniu Jingjing i Chacha. Ten humorystyczny akcent nie zmienia wszak faktu, że komentarze internatów, wyrażające myśli i idee wolności słowa są usuwane. Na pocieszenie dodajmy, że są to głównie przypadki, kiedy rząd chiński składa oficjalne skargi lub zażalenia w sprawie takich debat i przemówień. Usuwane są również historie, które niekorzystnie świadczą o władzy. Tak było, kiedy to pisano o wybuchu w jednej ze szkół w 2001 roku. Lokalne władze próbowały zatuszować cała sprawę, wmawiając, że to uczniowie nielegalnie produkowali fajerwerki. Odpowiednie organy rządowe zareagowały natychmiast i kazano opowieść wymazać z Internetu, lecz było już za późno, bo news ten został rozpowszechniony na masową skalę na całym świecie. Czasami podczas moderowania internetowych wpisów na forach, wyżej wspomniani ‘milicjanci’ usuwają wybrane słowa pozostawiając luki w tekście, przez co internauci sami muszą się domyślać jaki był sens takiej wypowiedzi.
Do tej pory mowa była przede wszystkim o cenzurze treści politycznych. Jak się okazuje, nie tylko one są blokowane. Od 2004 roku powstało sporo blogów na temat życia erotycznego ich właścicieli. Na przykład dwie kobiety Muzi Mei i Zhuying Qingtong pisały on-line swoje dzienniki, w których zawierały opis swojego życia seksualnego. Zyskały przez to niemałą popularność. Oczywiście wkrótce media ostro skrytykowały tego typu "działalność", lecz do tej pory nic konkretnego nie zdziałano w tej sprawie. To wydarzenie zbiegło się również z publikacją artystycznych zdjęć, gdzie osoby pozujące były nagie oraz innych fotek w stylu bikini czy topless. Jest jeszcze za wcześnie, aby mówić tutaj, jak daleko posunie się rząd Chin w tej kwestii. Jednak pewne jest, że nie pozostanie to bez odzewu, mimo, że władców azjatyckiego kraju bardziej interesuje polityka niż seks... Mimo to już teraz kontrolowane są chaty i strony poświęcone dorosłym, również te zawierające oferty dla randkowiczów.
Jak wiemy, zawsze znajdą się osoby, które będą chciały przeciwstawić się tyrani. I teraz nie zabrakło poszukiwaczy sposobu na ominięcie internetowej cenzury. Pierwszy sposób to połączenia VPN i SSH poza granicę Chin, które nie są zablokowane, więc ominięcie Wielkiej Ściany Ogniowej Chin jest wręcz trywialnym zadaniem dla osób posiadających odpowiednie podłączenie do Internetu oraz nieco hakerskich zdolności. Istnieje również odrębna sieć Tor, która też nie jest zablokowana i stanowi doskonałą furtkę do ominięcia cenzury w Sieci. Daje ona dobrą możliwość uploadu i downloadu danych, jednak nie gwarantuje wysokiego bezpieczeństwa, gdyż sieć nie jest odporna na inwigilatorskie działania chińskich informatyków rządowych. Istnieją również specjalne kanały HTTP/HTTPS, które działają w podobny sposób co Tor. Jedna z nich – Your Freedom (z ang. Twoja Wolność) działa i dodatkowo oferuje kodowane przesyłanie danych. Innym godnym uwagi "trickiem" pewnego internauty było zastosowanie lustrzanego odbicia strony Google. Wszystko wyświetlane jest w odwrotnym porządku tak jak na http://www.alltooflat.com/geeky/elgoog/m/index.cgi. Jednak wszystko łatwo daje się rozczytać, właśnie po zastosowanie lusterka. Lecz rząd Chin uznał, że strona ta nie łamie żadnych praw i nie została zablokowana. Jeszcze jednym z pomysłów było wypuszczenie na rynek oprogramowania UltraSurf, które pozwalało do woli surfować po Internecie przy użyciu Internet Explorera, bez możliwości zostania wykrytym.
Przykładowe ocenzurowane terminy to "demokracja", "prawa człowieka", "dyktatura", "anty-komunizm", "komunistyczni przestępcy", "masakra", "ludobójstwo", "4 czerwca", "Matki Tiananmen" i cała masa innych pojęć związanych z wolnością słowa oraz osobami, które publicznie o nią walczą.
*****
źródło: www.cenzura.zyxist.com
licencja Creative Commons:
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Poland
Tłumaczenie angielskiego artykułu Internet censorship in mainland China dostępnego na licencji GNU FDL.
PRZERWA NA REKLAMĘ
Najnowsze w dziale Historia mediów:
Historia Le Soir. Dziennik z Belgii, który na parterze czytało się za darmo
Małgorzata Dwornik
Zaczynał od nietypowej polityki sprzedaży i artykułów pisanych osobiście przez króla. To tutaj karierę zrobił komiksowy Tintin, a do historii przeszło "fałszywe wydanie" z czasu II wojny światowej. "Le Soir" nie raz trafiał na celownik władz, cenzury, a nawet... terrorystów i hakerów.
#mediaHISTORY podcast. Słuchaj na Youtube, Spotify i Apple Podcast [LINK]
Reporterzy.info
Historia mediów i dziennikarstwa. Największe tytuły, znani dziennikarze, przełomowe wydarzenia w branży prasowej, radiowej, telewizyjnej i internetowej na świecie. Historie opracowane i opowiedziane przez Małgorzatę i Bartłomieja Dworników z tygodnika Reporterzy.info.
Népszava. Historia najstarszej gazety na Węgrzech
Małgorzata Dwornik
Pierwszy redaktor ukrywał się pod pseudonimem, a dziennik drukowano po węgiersku i niemiecku. Redakcję niszczyło wojsko, dziennikarze ginęli w falach Dunaju. Najstarsza gazeta Węgier przetrwała monarchię, dyktatury i rewolucję. I trwa do dziś.
Podobne artykuły:
Russia Today. Historia kontrowersyjnej telewizji informacyjnej z Rosji
Małgorzata Dwornik
RT jest medialnym ewenementem. Ciągle oskarżana o dezinformację, zatajanie i przekręcanie faktów oraz o propagandę na rzecz Kremla, notuje nieustanny wzrost oglądalności. Dziś ma około 700 milionów widzów na wszystkich dostępnych kanałach, ustanowiła też rekord na YouTube.
Alastair Burnet. Ikona stacji Independent Television News
Małgorzata Dwornik
"Oto stary księżyc - ten, na który skoczyła krowa, o którym pisali poeci i w którym kochają się kochankowie. Odtąd będzie to raczej inna historia" - ta relacja brytyjskiego dziennikarza z lądowania Apollo 11 na Księżycu cytowana jest do dzisiaj. Podobnie jak pytanie, które Burnet zadał księżnej Dianie i księciu Karolowi podczas pierwszego wywiadu, jakiego udzielili po ślubie.
Świerszczyk. Historia najstarszego magazynu dla dzieci w Europie
KF, Newseria
Od momentu debiutu 1 maja 1945 roku na jego łamach publikowali najwybitniejsi twórcy literatury dziecięcej i najlepsi polscy ilustratorzy. To najstarsze, wychodzące nieprzerwanie czasopismo dla dzieci na całym Starym Kontynencie.
Lietuvos Aidas. Historia litewskiej gazety, która rodziła się trzy razy
Małgorzata Dwornik
O Lietuvos Aidas na Litwie mówi się "Szkoła Narodu". Dziennik położył podwaliny pod wolne dziennikarstwo litewskie i w dużym stopniu przyczynił się do odbudowy państwowości. Pojawił się w 1918 roku. Kilka razy na całe lata znikał z rynku, by powracać i wyznaczać nowe kierunki.