menu szukaj
tygodnik internetowy ISSN 2544-5839
nowe artykuły w każdy poniedziałek
tytuł monitorowany przez IMM i PSMM
zamknij
REKLAMAbanner Lumix

8.07.2024 Historia mediów

Atuagagdliutit Grønlandsposten. Historia Wiadomości Grenlandzkich

Małgorzata Dwornik

Pierwszy numer z 1861 roku miał osiem stron, niespotykany system numeracji kolumn i 300 egzemplarzy nakładu. W tym czasie był to jeden z niewielu na świecie tytułów z ilustracjami i pierwszy drukujący je w kolorze. Miał przekonać Grenlandczyków do czytania. I robi to od 163 lat. Dziś jego hasło to: Tydzień bez AG nie jest prawdziwym tygodniem.

Atuagagdliutit Grønlandspostenżródła: Biblioteka Kongresu USA, sermitsiaq.ag

Grenlandia jest największą wyspą na świecie, autonomicznie przynależną do Danii. Geograficznie leży w Ameryce Północnej, a historycznie i politycznie w Europie. 81% powierzchni wyspy pokrywa lądolód grenlandzki, ale jej nazwa oznacza Zielony Kraj. Ową dziwną krainę odkryli w X wieku Wikingowie. W XVIII wieku stała się kolonią duńską, a w 1979 roku uzyskała autonomię.

W XIX wieku Grenlandią zainteresowali się badacze i naukowcy. W drugiej połowie wieku na tę ziemię dotarł duński geolog Hinrich Johannes Rink. Zbadał i opisał lądolód, zaprzyjaźnił się z tubylcami, poznał ich historię, kulturę i język. Trochę dla nich, a trochę dla tych co byli daleko i mało co wiedzieli o tej, zielonej z nazwy a białej w praktyce, krainie, założył pierwszą, grenlandzką gazetę w kalaallisut (zachodniogrenlandzki), rodzimym języku tubylców (Inuitów).

Atuagagdliutit. Pierwsza gazeta na Grenlandii


Ring na Grenlandię przybył w 1848 roku. Spędził na wyspie 22 lat jako geolog, glacjolog i administrator tych ziem. Tworzył mapy, pisał książki i artykuły do duńskich gazet.

Kiedy w 1851 roku wprowadzono jednolitą gramatykę grenlandzką, zafascynowany tym rejonem ziemi i jego mieszkańcami, Ring postanowił zawalczyć o tożsamość Inuitów i zaczął pisać swoje teksty w rodzimym języku tubylców. W 1857 roku nabył dwie małe prasy: drukarską i litograficzną i przewiózł je do Godthåb (Nuuk) stolicy kraju. Założył drukarnię i wydawnictwo South Greenland Press a 1 stycznia 1861 roku wydał drukiem pierwszy numer gazety w języku grenlandzkim Atuagagdliutit.

REKLAMA

To dziwne słowo, trudne do wypowiedzenia dla Europejczyka, oznacza dystrybuowany materiał do czytania. Był to faktycznie materiał bardziej literacki, zawierający wiadomości o kraju, ludziach i ich historii, niż informacyjny. Podtytuł grenlandzkiej pozycji głosił: Nalingínarnik tusaruminásassunik univkât (Opowieści o sprawach ogólnych, aby łatwo było o nich usłyszeć).

Ring namówił do współpracy Rasmusa Storma Josva Berthel Berthelsena, Larsa Petera Silasa Mathæus „Arĸaluk” Møllera i Arona z Kangeq.

Wszyscy trzej panowie byli Inuitami. Berthelsen skończył seminarium w Nuuk i był nauczycielem ale też poetą i artystą. W 1852 roku napisał kolędę Guterput (Nasz Bóg). Jest także autorem znanego w kraju drzeworytu Starving Greenlanders.

Møller był drukarzem, litografem, rysownikiem i tłumaczem. Swoją przygodę z gazetą zaczął jako 15-letni chłopak w drukarni Rinka. Geolog i wydawca, widząc potencjał młodego Grenlandczyka, wysłał go do Danii na kursy drukarskie w zakresie typografii i litografii. Kiedy w 1861 roku ukazał się pierwszy numer Atuagagdliutit, Møller, był jego wydawcą.

Aron z Kangeq parał się myślistwem, ale był także ilustratorem i gawędziarzem. Pisał opowiadania dla dzieci. Jego pierwsze teksty i rysunki trafiły w ręce Rinka w 1857 roku, a ten nauczył Arona drzeworytu. Prace Grenlandczyka posłużyły do ozdobienia nowopowstałej gazety.

Osiem stron, dwie kolumny i niespotykany system numeracji


Choć Johannes Rink założył gazetę to redakcję oddał w ręce Grenlandczyków. Głównym redaktorem został Rasmus Berthelsen i to on był autorem wszystkich trzech artykułów w premierowym numerze. Historie o Grenlandii i jej mieszkańcach zapisane były na 8 stronach, po dwie kolumny a każda kolumna miała swoją numerację. Tak więc łącznie było ich 16. W kolejnych numerach obowiązywała numeracja kolumn a nie stron Ciekawostką, nie tylko premierowej pozycji, były drzeworyty, rysunki i akwarele zamieszczane tematycznie przy tekstach i co najciekawsze - były kolorowe. Za logo gazety posłużył drzeworyt wizerunku ówczesnego Nuuk. Autorem tej i kolejnych rycin był Aron z Kangeq.

Gazeta była formatu broszury ale z bardzo dobrym, wyraźnym drukiem, rycinami na całą stronę i miała 300 sztuk nakładu. Atuagagdliutit to jedna z niewielu na świecie w tym czasie pozycji z ilustracjami i pierwsza posiadająca je w kolorze…. i była darmowa. Jej zadaniem było przekonać Genlanczyków do czytania.

Ukazywała się co miesiąc, ale z racji utrudnień transportowych dostarczano do miast i wiosek hurtem wszystkie numery raz do roku. Jeśli znalazła się w nich zatem jakaś informacja (a bywały) ze świata to była nieaktualna ale czytelnicy i tak byli zadowoleni bo przynajmniej wiedzieli co działo się w odległych krajach i był to jedyny ich kontakt z obcą kulturą.

Atuagagdliutit przez kolejne pięć miesięcy ukazywało się dość regularnie. Tak jak w pierwszym numerze, były w nich trzy artykuły o kraju i ludziach z nim związanych. Już w drugim numerze, z lutego, swój tekst o grenlandzkim rybołówstwie zamieścił Samuel Kleinschmidt, twórca gramatyki kalaallisut. Ciekawostką było (i jest), że nie używał wielkich liter. Każde zdanie miało interpunkcję i kończyło się kropką, ale następne zaczynało się małą literą. Do numeru dołączona była także mapa krain grenlandzkich.

Majowy, ostatni numer w 1861 roku był troszkę inny od wcześniejszych. Miał sześć krótkich notatek i jeden dłuższy artykuł. Te krótkie były informacjami o tym, co wydarzyło się w minionych miesiącach, o czym pisały duńskie gazety (Fox), a także jakie statki pod dowództwem jakich kapitanów zawinęły do grenlandzkich portów. Dłuższy tekst opowiadał historię islandzkiego żeglarza Thorvalda, który dotarł w rejon Winlandii (Nowa Fundlandia) już w XI wieku i tu stracił życie.

Co ciekawe w tym numerze rycina przedstawiała wojsko indyjskie przewożące armaty na słoniach, ale żaden tekst o tym nie mówił. Ot taki ówczesny rycinoreportaż.

Rok milczenia i językowe wyzwania


Po majowym numerze w 1861 roku redakcja zamilkła. Kolejna edycja zaczęła się w lipcu 1862 roku. We wrześniu numeru nie było ale od sierpnia ukazywał się dwa razy w miesiącu, potem nawet trzy a nawet cztery. Zwiększona liczba numerów w miesiącu spowodowana była drukiem bardziej znanych w tym czasie książek jak Robinson Crusoe Daniela Defoe (z kolorowymi ilustracjami) czy bajek Hansa Christiana Andersena. Czasami cały numer zawierał tylko tekst książki. Nie była to łatwa sprawa, bo w języku grenlandzkim nie było wielu pojęć znanych Europejczykom i trzeba było tworzyć nowe słowa.

Sama gazeta również uległa zmianie. Teksty były wyraźnie od siebie oddzielone, a ich tytuły miały inną czcionkę. Na zamieszczanych rycinach często przedstawiano widoki z miast i wsi europejskich (wiatraki) co dla Inuitów było ciekawostką, podobnie jak rysunki z życia Indian. Ryciny były kolorowe, a ich autorem Lars Møller, który pisał również teksty. Obok redaktora zaczęli pojawiać się inni autorzy (J. Kjerip, J. Motzfeldt). Nadal obowiązywała numeracja kolumn a nie stron i wizerunek Nuuk na pierwszej stronie.

6 kwietnia 1865 roku do numeru dołączono atuagagdliutinut ilangussat (dodatek specjalny Atuagagdliutinut) assilissat nalinginait (zwykłe zdjęcia). Było to kilka rycin, również kolorowych, z życia Inuitów. Podobny dodatek pojawił się w lipcu tego samego roku. Rok później zabieg powtórzono, ale były to już obrazki zwierząt i sceny rycerskie (drukowano wtedy książkę o tej tematyce). Podobnie było w kolejnych latach.

We wrześniu 1867 roku zniknął z pierwszej strony wizerunek Nuuk, ale rysunki i ryciny pojawiały się nadal podobnie jak dodatki specjalne.

Pożegnanie Rinka


W 1868 roku Johannes Rink, z powodów zdrowotnych, musiał opuścić Grenlandię i wrócić do Danii. Pozostawił gazetę, wydawnictwo i drukarnię w rękach Grenlandczyków, a w Kopenhadze otworzył Grønlænderhjem (dom grenlandzki). Miejsce, gdzie młodzi Innuici uczyli się różnych zawodów. Dbał nadal o to co działo się w reakcji, zwłaszcza że gazeta wciąż była darmowa, a utrzymywała się z dotacji rządu duńskiego.

REKLAMA

Rink zmarł 15 grudnia 1893 roku. Poświęcono mu cały numer z 17 października 1894 roku. Dziś w Nuuk ma on swoją tablicę pamiątkową z napisem: Kalatdlit asavai ilisimavai (Kochał Grenlandczyków, znał ich i bronił).

Rasmus Berthelsen prowadził redakcję Atuagagdliutinut do 1874 roku. Pozostając w kontakcie z gazetą przekazał ją, na kolejne 48 lat, w ręce Larsa Møllera, który nie tylko pisał teksty ale też jako znany już rysownik, zamieszczał w gazecie swoje ryciny.

W tym czasie Atuagagdliutinut miał już za sobą trzynastoletni staż, co dziś uważane jest za osiągnięcie, ale ówczesny duński rząd nie bardzo cenił dzieło Rinka. Grenlandczycy jednak doceniali pracę redakcji. Zwłaszcza że nie tylko drukowano gazetę na miejscu, w kraju, ale też produkowano papier na nią. Warunki wytwarzania tego materiału często były utrudniane przez klimat, bo mokry papier zamarzał. Jeśli dołożyć do tego trudności językowe, to jak najbardziej trzeba docenić pracę ówczesnych drukarzy, wydawców i redaktorów. Inuici, którzy czasami cały rok czekali na swoją gazetę doceniali to. Gazeta wędrowała z rak do rąk, czytana była od deski do deski, a jej grafiki często służyły do dekorowania domostw. Była też cenna z powodu małej liczby egzemplarzy. Za czasów pierwszego redaktora naczelnego (1861-1874) ukazało się 195 numerów i kilka dodatków specjalnych.

Podsumowanie i przerwa. Na wyprawy polarne


Lars Møller rozpoczął swoją pracę w głównej redakcji od podsumowań. 1 kwietnia 1874 roku ukazał się, jako osobna pozycja, Indeks użytych słów i nazw w numerach od 1 stycznia 1861 do 1 kwietnia 1874. Do każdego słowa czy wyrażenia przypisany był numer kolumny (a łącznie było ich 5081). Po tej solidnej pracy nastąpiła pięciomiesięczna przerwa w edycji gazety. Redaktrzy brali udział w wyprawach polarnych.

Kolejny numer ukazał się 25 września 1874 roku. Miał znaną wszystkim rycinę z wizerunkiem Nuuk (pojawiała się zawsze w pierwszym numerze kolejnego sezonu), tytuł i podtytuł, które się nie zmieniły, ale numeracja zaczęła się od początku, zarówno poszczególnych wydań jak i kolumn. Nagłówek od tekstów oddzielony był ozdobną kreską, pod którą nad lewą kolumną pojawił się spis treści. Przez kilka pierwszych numerów wspominano minione lata a jedną z pozycji były Baśnie z 1001 nocy.

Poszczególne teksty miały swoje tytuły wyszczególnione tłustym drukiem, a pod nimi nazwisko autora i tłumacza lub informację czego dany tekst dotyczy. Nadal były tylko dwie kolumny, ale czcionkę zmniejszono, przez co można było umieścić więcej tekstu. Każdy numer zawierał przynajmniej jedną rycinę. Wszystko przejrzyste i estetyczne. Pod tekstami pojawiły się nowe nazwiska: Jens Lund, Carl Berglund czy Andreas Jansen

Rok później, 30 marca 1875, nastąpiło kolejne podsumowanie, tym razem 12 numerów, a od 7 września ponownie ukazał się pierwszy numer gazety i nowa numeracja kolumn. I tak przez wiele lat.

Czterdziestolatek na progu XX wieku


Kolejne lata przyniosły znaczące zmiany w gazecie. Pojawił się kącik poezji grenlandzkiej (4 września 1877). W kolejnych latach powstała sekcja nekrologów i ogłoszeń różnych (wrzesień 1881) a w 1889 roku powstała kolumna Tamardlisit (wszystko) czyli wiadomości ze świata. Zmieniono też czcionkę tytułu.

Atuagagdliutinut zaczynał zmieniać swoje oblicze. Grenlandczycy byli ciekawi tego, co dzieje się za granicami ich kraju i chcieli wiedzieć o tym jak najwięcej. Ich światopogląd zmienił się. Już nie byli tylko rybakami czy hodowcami, byli częścią nowej cywilizacji, nowego świata. Møller, który rozumiał ich potrzeby, zmieniał formę prowadzenia gazety, słuchał swoich czytelników, odpowiadał na pytania, a czasami drukował ich wypowiedzi. Gazeta dobiegała czterdziestki…więc tym bardziej przyszedł czas na zmiany zwłaszcza, że zaczynało się nowe stulecie, nowa era.

4 października 1900 roku, jak w każdym pierwszym numerze, powracał wizerunek Nuuk, tyle że tego dnia zamiast ryciny pojawiło się zdjęcie panoramy stolicy. Fotografie, choć atrakcyjne, nie wyparły rycin i rysunków grenlandzkich autorów, ale od czasu do czasu je zamieszczano. Tak było 13 lutego 1901 roku, kiedy poinformowano czytelników o śmierci jednego z pierwszych redaktorów, Rasmusa Berthelsena, zamieszczając jego podobiznę. Był to osobny dodatek do podstawowego numeru. W ten sam sposób oddawano cześć pamięci osobom szczególnie zasłużonym dla Grenlandii…życiorys, zasługi plus zdjecie.

Oprócz zdjęć ciekawostką był dział biznesowy, w którym przedstawiano zyski i straty w zakresie rybołówstwa. Pierwszy taki zestaw dotyczył przełomu lat 1902/1903, a opisał go bardzo dokładnie łącznie z nazwiskami rybaków, Królewski Inspektor Południowej Grenlandii Ole Bendixen. Każdy inspektor taki bilans przedstawiał co roku.

REKLAMA

28 września 1905 roku pojawił się pierwszy oficjalny komunikat, odezwa księcia Fryderyka o swoich planach, kiedy obejmie tron. Od tego czasu nie tylko obwieszczenia królewskie zagościły na stałe w Atuagagdliutinut ale i te związane z krajem i jego zarządzaniem.

Okrągły jubileusz i wojenne doniesienia


Atuagagdliutinut powoli zaczął przekształcać się w tradycyjną gazetę. Choć nadal robiono rozliczenia w połowie roku i wtedy numeracja zaczyna się od nowa, obowiązywały dwie kolumny i 8 stron to układ tekstów uległ zmianie.

Każdy numer zaczynał się od artykułu redakcyjnego, choć nie zawsze pisał go Lars Møller. Potem były odcinki powieści, a na ostatniej stronie komunikaty i ogłoszenia. Gazeta ukazywała się dość regularnie, dwa razy w miesiącu choć zdarzało się, że pojawiał się tylko jeden numer a z rzadka wcale. Może właśnie dlatego, już 2 września 1910 roku obchodzono 50. rocznicę istnienia. Ukazał się jubileuszowy dodatek z krótką historią i nazwiskami wszystkich autorów tekstów i rycin, które pojawiły się w gazecie na przestrzeni lat 1861-1910.

W roku 1914, jak wszystkie gazet świata, Atuagagdliutinut poinformował swoich czytelników o wybuchu wojny. Dokładną relację z przebiegu pierwszych działań pokazywała mapa Europy (A. 2 listopad 1914). Przez kolejne miesiące każdy numer zaczynał się artykułami pod wspólnym tytułem Europame sorssungnerssuaq (wiadomości, doniesienia z Europy). Swoje opinie i komentarze na temat wojny pisał w gazecie inspektor południowej Grenlandii Oluf Hastrup. Od 1915 roku teksty uzupełniały zdjęcia z frontów.

Mimo że rząd duński nie przystąpił do wojny to odczuł te działania zwłaszcza w sferze ekonomicznej. Odbiło się to też rykoszetem na Grenlandii i Atuagagdliutinut. Aby nie popaść w kłopoty i nie być całkowicie zależnym od duńskich pieniędzy Lars Møller od 1914 roku uruchomił dział płatnych reklam.

Nie tylko działania wojenne znalazły swoje miejsce w grenlandzkiej gazecie. Od listopada 1917 roku pod nagłówkiem Assiliaq (relacja) relacjonowano wydarzenia z Rosji. Każda, nawet najkrótsza wiadomość, wsparta była zdjęciem. Z czasem dział i jego nazwa pozostała a wiadomości dotyczyły innych krajów i wydarzeń.

Zasługi i nagrody


Møller, który był nie tylko redaktorem Atuagagdliutinut, ale też tłumaczem i polarnikiem, często wyruszał na wyprawy. Przywoził z nich wspaniałe rysunki i opisy, które potem zamieszczał na łamach.

Prowadził gazetę z zapałem i sercem, pracując na rzecz swoich krajanów i ucząc ich miłości do czytania i do własnej historii. Miał duży wpływ na stosunki grenlandzko-duńskie, gdyż był tłumaczem konsulów i inspektorów. Mógł przedstawiać im sprawy kraju tak, jak to widzieli mieszkańcy Grenlandii. Walczył o ich tożsamość i narodowość i to z dobrym skutkiem. Za swoja pracę i postawę otrzymał w 1892 roku srebrny medal Fortjenstmedaljen, a w 1917 został Kawalerem Orderu Dannebroga.

Pracował w redakcji 61 lat, prowadził ją samodzielnie 48. Numer 12, z dnia 10 kwietnia 1922 roku, był ostatnim pod jakim się podpisał. Przeszedł na emeryturę oddając swoje dzieło w ręce Kristoffera Lynge.

Każdy może być korespondentem!


Lynge, podobnie jak jego poprzednik, przygodę z dziennikarstwem zaczął od pracy w drukarni. W trakcie wojny, lata 1914-1917 spędził w Kopenhadze na kursach dokształcających w tym kierunku. Po powrocie objął kierownictwo drukarni (ta sama, którą założył Rink). Kiedy przejął redakcję po Møllerze zdawał sobie sprawę, że ma braki w dziedzinie dziennikarstwa. Dlatego też przełom lat 1925-1926 ponownie spędził w Kopenhadze tym razem na kursach dziennikarskich.

Zanim podjął naukę w tym zakresie, starał się prowadzić gazetę najlepiej jak umiał. Po odejściu Møllera, w kwietniu 1922 roku, kolejny numer ukazał się dopiero 1 września. Pierwsze co rzucało się w oczy, to większa przejrzystość, inna czcionka i ozdobne kreski oddzielające teksty. Jak w poprzednich latach, pozycja miała wszystkie numeracje od 1. Artykuł redakcyjny pióra C. Harriesa jak i kolejne dwa, Jonathana Petersena i Kristoffera Lynge, poświęcone były Larsowi Møllerowi, którego portret ozdobił drugą stronę.

Lynge, który spędził trochę czasu w stolicy Danii, przybliżał czytelnikom historię i dzień ówczesny kraju, którego król był zwierzchnikiem Grenlandii. Drukował zdjęcia nie tylko osób, ale też ciekawych miejsc i opisywał je sam lub prosił znajomych (Salomon Tobiassen) przez co stawali się korespondentami gazety. Dział historii krajowych zamknął pod nazwą Atuagagdliutinut czyli nazwą gazety.

Pionierski ruch. Gazeta w dwóch językach


Przez lata język grenlandzki ulegał zmianom i przekształceniom. Robił się prostszy, przybywało słów, co go wzbogacało a wyrazy stawały się krótsze. I tak sekcja zagraniczna “Tamardlisitzmieniła nazwę na Tamalât co nadal oznaczało wszystko.

Nowy redaktor podobnie jak inni autorzy grenlandzcy nie używał wielkich liter, chyba, że w nazwach własnych ale obcobrzmiących. uvagúme kalâtdlit qanoq iliúsaugut? (Co ma zrobić Grenlandczyk?) Zdanie po kropce zaczynało się z małej litery.

Nastała też zmiana w edycji gazety. Od sierpnia 1923 roku ukazywała się raz w miesiącu, ale nie zmieniono systemu podsumowań w połowie roku i numeracji. Nie pisano też pod nagłówkiem konkretnej daty tylko miesiąc.

REKLAMA

Nadal drukowano powieści w odcinkach, ale coraz częściej zaczęły pojawiać się artykuły dotyczące spraw bieżących. Lynge bardzo interesował się kwestiami społecznymi. Był członkiem rady narodowej południowej Grenlandii i rad lokalnych. Ta działalność miała duży wpływ na redakcję Atuagagdliutinut.

25 stycznia 1926 roku ukazał się numer specjalny, poświęcony Larsowi Møllerowi, który zmarł 20 stycznia. Cała gazeta była dwujęzyczna i miała 12 stron. Lewa kolumna była po grenlandzku, prawa po duńsku. Tekst w grenlandzkim języku napisał Jørgen Chemnitz, a przetłumaczył go na duński K. Honore Petersen pełniący w tym czasie funkcję landsfogeda (komornika) w Południowej Grenlandii.

Bardzo poetycki tekst zaczynał się tak: Północny wiatr westchnął nad tysiącem grenlandzkich górskich dolin (. . . ) i oznajmił:stary Arkaluk nie żyje! Ryczący lód i cichy śnieg oznajmił zimnym surowym górom: odszedł gigant Grenlandii!

Byłego redaktora wspominano jeszcze w kolejnym numerze, a potem nastała szara rzeczywistość, w której od dłuższego czasu Dania z Norwegią prowadziły spór o wschodnie rejony Grenlandii. Tymczasem w numerze lutowym pojawiła się raport Komitetu ds. Edukacji Grenlandzkich Kobiet, które na wzór duńskich kobiet domagały się swoich praw i realizowały swoje założenia głównie w zakresie edukacji i zdrowia.

Kristoffer Lynge prowadził redakcję Atuagagdliutinut zgodnie z założeniami poprzedników dbając o rozwój kulturalny swoich czytelników. Obok popularnych powieści światowych zaczął wprowadzać literature grenlandzką. Coraz częściej pojawiały się informacje o wydarzeniach w Europie ale i na świecie. Dużo informacji dotyczyło Japonii i Stanów Zjednoczonych.

Koniec politycznego nadzoru nad treścią


W lipcu 1927 roku pojawiła się na łamach gazety sekcja przyrodnicza. W tej pierwszej omawiano obrączkowanie ptaków. Informacje na ten i inne w przyszłości, tematy omawiał doktor Alfred Bertelsen, który był duńskim lekarzem ale o grenlandzkich ptakach wiedział prawie wszystko. Obrączkował je, opisywał a czasami nadawał nazwy. Za jego sprawą do Atuagagdliutinut wkroczyła ochrona granlandzkiej przyrody.

Gazeta spełniała swoje funkcję w społeczeństwie grenlandzkim. Informowała, edukowała i wpływała na światopogląd czytelników. Miała swoich stałych autorów jak Thomas Petersen, Lars Egede czy J. P. Jacob Olsen i na bieżąco opisywała wyprawy polarne.

Od początku ukazywania się gazety wszystkie teksty przechodziły przez ręce Inspektora Grenlandii Południowej, który był oficjalnym opiekunem redakcji. Ta kontrola skończyła się w 1928 roku. Od tego czasu redaktor naczelny odpowiadał za redakcję, druk i dystrybucję.

Trzeba przyznać, że język grenlandzki jest dość skomplikowany. Ma wiele odmian i nawet dziś sztuczna inteligencja nie radzi sobie z tłumaczeniem. W listopadzie 1930 roku, w numerze 4, pojawiła się po raz pierwszy sekcja językowa. Autor, duński filozof i profesor studiów eskimoskich, William Thalbitzer starał się wytłumaczyć gramatykę Kalaallisut w przystępny sposób. Temat powracał dość często i to przez lata.

Przez prawie dekadę Lynge wydawał gazetę raz w miesiącu. Ten zwyczaj zmienił się w sierpniu 1932 roku. Wtedy to Atuagagdliutinut stał się ponownie dwutygodnikiem, ale o zwiększonym formacie. Ukazywał się 1 i 15 dnia każdego miesiąca aż do 1950 roku.

Lekkiej zmianie uległ wygląd środkowych stron. Nie numerowano już kolumn ale strony tyle, że w ciągłości. W numerze drugim numeracja zaczyna się od 9. Każda strona (nadal dwukolumnowa) na górze oddzielona była kreską od tekstu a nad nią drukowanymi literami: ATUAGAGDLIUTIT.

Nowością był dział mêrartavtinut "Atuagagdliutit" (czytaj z Atuagagdliutit) i pierwszy komiks, a właściwie historyjka obrazkowa, arabska przypowieść o zaginionym mieczu. Te działy skierowane były do młodego czytelnika.

Ominięty jubileusz. 75 ważniejsze niż 70


1 sierpnia 1933 roku w numerze 1 ukazał się zapis nutowy pieśni do której tekst w 1912 roku napisał Henryk Lund. Nunarput, utorĸarssuángoravit niarĸut uligsimavoĸ ĸînik (Nasz kraj jest tak stary jak siwe włosy pokrywające twoją głowę). Muzykę do tego patriotycznego wiersza skomponował K. Steensen. Dziś ta pieśń uchodzi za nieoficjalny hymn Grenlandii, ale z muzyką Jonathana Petersena z 1937 roku.

W lipcu 1934 roku poszerzono tematykę gazety. Zaczęto drukować poradnik hodowlany a rok później pojawiła się kolumna sportowa. ,Chociaż w 1931 roku przypadała 70. rocznica istnienia Atuagagdliutit, to przeszła ona bez echa. Dopiero jubileusz 75 lat świętowano uroczyście.

REKLAMA

16 stron, 11. numeru z dnia 1 stycznia 1936 roku w całości poświęcone były temu wydarzeniu. Wspominano początki istnienia gazety, jej twórców, redaktorów. Obok artykułu Lynge zamieszczono jubileuszowe laurki pióra zarządcy Grenlandii Jensa Daugaard-Jensena, a także Mathiasa Storcha, Christiana Rosinga, Henrika Lunda, Svane i Jonathana Petersena. Ten ostatni napisał z tej okazji również wiersz. Dwie ostatnie strony poświęcono grafikom Arona z Kangeq. Wszyscy autorzy tekstów byli Grenlandczykami i pisarzami związanymi z gazetą.

Widmo okupacji. Niemieckiej, Brytyjskiej i Kanadyjskiej


W latach 30 XX wieku Grenlandia stała się krajem rozwiniętym i gospodarczo i kulturowo. Już nie tylko wyprawy polarne i rybołówstwo ale handel, rzemiosło czy komunikacja stały się osią tych ziem. Nowy system społeczny, likwidacja monopoli i otwartość na świat postawiły Grenlandię na równi z innymi krajami Europy. O tym wszystkim pisał i informował Atuagagdliutit, ale Grenlandczycy mieli także świadomość tego co dzieje się na świecie.

W tym czasie dominowały wiadomości z Włoch, Hiszpanii i Niemiec. Choć Grenlandia była daleko od tych krajów, to duńskie nastroje udzielały się mroźnej krainie. Coraz częściej pojawiały się w Atuagagdliutit fotorelacje z tych krajów, a komentarze duńskich polityków i relacje Grenlandczyków mieszkających w Danii nie brzmiały optymistycznie.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, Dania ponownie oglosiła neutralność, ale tym razem Niemcy jej nie uszanowali. 9 kwietnia 1940 roku cały kraj został zajęty przez wojsko sąsiadów. W tym czasie Wielka Brytania zajęła Wyspy Owcze i Islandię (należące do Danii). W związku z takim obrotem spraw dwaj komornicy okręgowi Grenlandii Eske Brun i Aksel Svane przejęli władzę rządową i zerwali kontakt z Danią. Obawiając się okupacji, nie tylko niemieckiej ale też brytyjskiej lub kanadyjskiej, podjęli rozmowy z rządem USA. W wyniku tych negocjacji w kwietniu 1941 roku zawarto Traktat Grenlandzki, na mocy którego powstały amerykańskie lotniska i bazy wojskowe. Owe postanowienia wydrukowano w 18 numerze, 16 kwietnia 1941 roku (w dwóch językach)

O tym co działo się w Europie wschodniej poinformowano czytelników pół roku po wybuchu wojny. Zamieszczono zdjęcia zbombardowanych domów. Przez kolejne lata przynajmniej raz w miesiącu relacjonowano wydarzenia wojenne, zamieszczano zdjęcia i obwieszczenia poszczególnych rządów. Danii poświęcono osobną kolumnę Danmarkime pisimassut (Wydarzenia w Danii) a od kwietnia 1941 roku swoje miejsce w gazecie znalazły wiadomości dotyczące wojsk amerykańskich.

Nadal drukowano powieści w odcinkach, wspominano dawne wyprawy (nowych nie było z wiadomych powodów) i ich bohaterów, opisywano dzień wczorajszy i dzisiejszy Grenlandii. Zaczął coraz częściej pojawiać się zwrot eskimo jako określenie mieszkańców kraju a kalâtdit nunât zaczęto zastępować słowem Grønland.

Na czas wojny zniknęły komiksy i historyjki obrazkowe a ważnym wydarzeniom poświęcano cały dwujęzyczny numer (A. 15. 09. 1940, 70 urodziny króla).

Powojenna rzeczywistość i zmiany na lepsze


Oprócz drobnych incydentów pomiędzy pracownikami niemieckiej stacji meteorologicznej a duńskim patrolem i zatopieniem S/S “Hans Egede”przez niemiecki okręt podwodny w 1942 roku, mieszkańcom Grenlandii nic nie groziło i żyło im się dostatnio. 16 stycznia 1945 roku, w numerze 12, fotorelacje z prawie wszystkich frontów obwieszczały szybki koniec wojny a 16 maja, w numerze 20, ogłoszono wygraną: Danmarke aniguisitauvok (duńskie zwycięstwo).

Kolejne miesiące przynosiły relacje z odbudowy zniszczonej Europy. Najwięcej miejsca poświęcano oczywiscie Danii. Drukowano komentarze i opinie na temat zakończonej wojny, liczono straty ale też pojawiały się wiersze o zwycięstwie i królu. Przez kolejne lata powoli wojna stała się wspomnieniem. Gazeta powróciła do spraw bieżących kraju, edukacji i działań społecznych. Atuagagdliutit od czasu do czasu, w zależności od ilości informacji, miał więcej niż 8 stron.

Na pewien czas, od maja 1946 roku do maja 1947 roku, redakcję w zastępstwie Lynge objął Ras Berthelsen (potomek pierwszego redaktora), który był od kilku lat współpracownikiem Lynge. W tym czasie Lynge został powołany przez duński rząd do Komisji Grenlandzkiej, w celu zajęcia się problemami rozwoju społecznego, politycznego, kulturalnego i administracyjnego Grenlandii oraz przedstawienia propozycji przyszłych ustaleń w tych obszarach.

Od 1942 stał też Lynge na czele zarządu Grønlands Radio, którego był współzałożycielem. Nawał obowiązków redaktora spowodował oficjalną pomoc w redakcji w osobie Kielda Raska Therkilsena. Zmienił się też miesiąc rozliczeń gazety. Od 1948 roku robiono to w styczniu, wraz z nowym rokiem. Numeracja stron i numerów nie uległa zmianie.

W tym samym roku, 16 stycznia w 2 numerze ukazał się Atuagagdliutit Danskside for grønlandske Børn (Duńskie Atuagagdliutit dla grenlandzkich dzieci). Było to opowiadanie, w języku duńskim, o chłopcu imieniem Ole. Tę kolumnę przygotowali dwaj grenlandzcy klerycy P. Heilmann i Rosager. Kolejne odcinki opowiadania drukowano co miesiąc.

Rok 1949 powitano nową grafiką na stronie tytułowej (N. Rosing) i wierszem Hansa Egede. Wprowadzono informacje o miastach rozwijających się (Qaqortoq, duń. Julianehåb), uruchomiono kolumnę poświęconą samej gazety a dział Danarkime dotyczył duńskich spraw na Grenlandii.

Stateczny 90-latek łączy siły z Grønlandposten


W kolejnych miesiacach na pierwszej stronie zaczęto zamieszczać zdjecie jako wstęp do głównego artykułu i wprowadzono więcej informacji z dziedziny kultury (muzyka, film, moda). Na środkowych stronach często gościły fotoreportaże, a w pierwszym numerze z 1950 roku pojawił się kącik rozrywek umysłowych. Atuagagdliutit przybrało formę klasycznej pozycji informacyjnej i jako 90-latek stał się stateczny, kulturalny i co nieco zagrożony ze strony rozwijającej się konkurencji.

REKLAMA

Kristoffer Lynge w 1951 został członkiem Grønlands Landsret (Sąd Krajowy Grenlandii). Być może z tego powodu i braku rak do pracy w 1951 roku gazeta ukazała się tylko cztery razy, każda pozycja po trzy numery. Sprawiono również czytelnikom niespodziankę: Atuagagdliutit połączyło siły z duńskojezycznym Grønlandposten.

1 stycznia 1952 roku, dwujezyczna, grenlandzka gazeta Atuagagdliutit/Grønlandposten ujrzała światło dzienne. Miała 20 stron, numerację według Atuagagdliutit, po dwa te same artykuły w dwóch językach i dwóch redaktorów naczelnych Helge Christensen i Kristoffera Lynge.

W artykule redakcyjnym przedstawiono plany i założenia nowopowstałej pozycji:

  • będzie ukazywała się dwa razy w tygodniu (w planach codziennie)
  • przeznaczona będzie dla wszystkich Grenlandczyków, również dla tych mieszkających poza granicą kraju
  • będzie informować i edukować
  • zwiększy swój nakład (2500 egzemplarzy)
  • niestety będzie płatna

Obiecano również zwiększyć ilość krajowych korespondentów i odmłodzić zasiedziałą nieco redakcję. Korespondenci (oprócz tych stałych) to nikt inny jak czytelnicy, piszący do redakcji o bolączkach lub sukcesach swoich regionów.

W kolejnych numerach zwiększono liczbę reklam, wprowadzono reportaże i powrócono do prezentowania literatury i poezji. Wiadomości z kraju i ze świata przeplatały się ze sobą a kącik czytaj z Atuagagdliutit nadal był tylko po grenlandzku. Dla zainteresowanych kupnem książek wprowadzono sekcję Atuagkat (książki), w której polecano i streszczano najnowsze pozycje na rynku.

Od marca 1952 roku, w redakcji AG (takiego skrótu zaczęto używać) w zastępstwie Kristoffera Lynge, który dostał roczny urlop, zasiadł młody dziennikarz Jørgen Fleischer.

Dwujęzyczne AG strzałem w dziesiątkę


Dwujęzyczne numery AG przyjęły się w społeczeństwie i nawet to, że trzeba było za nie płacić nie zniechęciło czytelników. Rozumieli sytuację…że papier drogi…że trzeba opłacać redaktorów i korespondentów, szczególnie tych obcych i że ważne są zyski a nie straty. Wszystkich cieszyło, że gazeta rozwija się, poszerza tematykę i pisze o najdalszych zakątkach kraju. Spodobał się pomysł rysunkowego humoru, który pojawił się w 9 numerze z 23 kwietnia 1952 roku i został na stałe a także dział krótkich wiadomości krajowych avangnânit kijatânut/Fra nord til syd (Z północy na południe).

Kiedy AG okrzepł i zadomowił się na rynku, we wrześniu 1953 roku, Helge Christensen opuścił redakcję zostawiając ją pod opieką Palle Brandta. Odszedł również Jørgen Fleischer ale po roku wrócił. 21 numer z 8 października przygotował już nowy redaktor, przy udziale Udl Kristiansena, gazeta zmieniła nieco wygląd. Artykuły w zależności od języka pisane były inną czcionką, podobnie jak tytuły notatek czy wiadomości. Pojawiło się więcej damskich tematów głównie tych związanych z modą a dla panów poszerzono tematy wiadomości sportowych.

Kiedy w czerwcu 1953 roku Grenlandia cieszyła się uchwaloną nową konstytucją, w której wiele ustaw związanych było z krajem, a jej przedstawiciele weszli do duńskiego parlamentu, to już koniec roku przebiegał pod znakiem pandem polio.

Z tego też powodu rok 1954 przyniósł ograniczenia w druku A/G. Ukazało się tylko 8 numerów (ostatni 8 kwietnia) i gazeta zamilkła do 13 stycznia 1955 roku. Zanim zaprzestano druku, w numerze 1 z 14 stycznia 1954 roku pojawił się kącik komiksowy a w nim przygody niedźwiadka Rasmusa Klumpa. Była to pierwsza duńska kreskówka w języku grenlandzkim. Stworzyło ją małżeństwo Carla i Wilhelm Hansen w 1951 roku jako komiks tekstowy. Kreskówka w nowym dziecięcym dziale powróciła z dniem 13 stycznia 1955 roku, w dniu, który przyniósł czytelnikom nie tylko ponowienie edycji ich gazety ale też zmiany w jej wyglądzie.

Nie było zdjęcia. Pierwsza strona należała do polityki krajowej i światowej. Po lewej stronie na dole swoje miejsce miała nawigacja. Zniknął nagłówek na poszczególnych stronach a ich numery były w dolnej partii (tym razem dla każdego numeru od początku). Wszystkie działy posegregowano i ułożono tematycznie. Druga i trzecia strona należała do wiadomości krajowych i lokalnych. Niektóre nagłówki sekcji otrzymały nową grafikę (Fra nord til syd).

REKLAMA

Na kolejnych stronach gościły artykuły tematyczne, reportaże, sekcja biznesowa, kolumna sportowa i felietony. Dwie ostatnie strony to sekcja humoru. Dla dzieci: Rasmus Klump i opowiadanie oraz dla dorosłych Przytulny kącik K’uianartukujuit/Det lune hjørne z historyjkami rysunkowymi, dowcipami i komiksem.

Nowe wydanie Atuagagdliutit/Grønlandposten przedstawialo także z imienia i nazwiska swoich pracowników. Na miejscu w Nuuk/Godthåb, główną redakcję prowadziło dwóch redaktorów Palle Brandt i Uvdl Kristiansen, przy udziale Jørgena Fleischera, a w terenie pracowało 19 korespondentów w 14 okręgach. Do tego grona zaliczano również czytelników, którzy opisywali historie dotyczące ich rejonów. Dla nich powstał specjalny dział atuartartut agdlagait/Breve fra læserne (listy od czytelników), który z czasem zaczęto sortować tematycznie i od 1957 roku otrzymał wspólny nagłówek - X.

Marzenia o autonomii Grenlandii


Gazeta miała także swojego przedstawiciela w Kopenhadze w osobie byłego redaktora naczelnego Helge Christensena a w 1956 do ekipy korespondentów dołączył zagraniczniak Peter Freuchen (USA).

Palle Brandt prowadził gazetę do 1957 roku. Wprowadzał nowości i nowinki, rozbudowywał istniejące działy. Swojej sekcji i całej strony informacji jeszcze w 1955 roku doczekał się sport, Sportsrubrikken/timerssornek. Powróciły wyprawy polarne, o czym można było przeczytać w dziale Langs Polarcirklen/ nunat kaperdlagtartumitut (Wokół Bieguna Polarnego). Rozwinęła się sekcja komentarzy oqauserissat agdlauserissatdlo/Sagt og skrevet (Powiedział i napisał), a dla zainteresowanych uruchomiono kącik fotograficzny FOTO.

Przy okazji świąt więcej miejsca poświęcano milusińskim, a na co dzień opisywano historię Grenlandii. Gazeta ukazywała się dwa razy w miesiącu i od czasu do czasu, przy różnych okolicznościach, wprowadzano kolor… a to duńską flagę lub reklamę nowego symbolu Grenlandii w formie naklejki lub wydanie świąteczne. Od czasu wojny kolor nie pojawiał się w AG. Gazeta dbała o czytelników a oni to doceniali.

Pod koniec sierpnia Jørgen Fleischer objął dział grenlandzki aby od 17 stycznia 1958 roku wesprzeć nowego, kolejnego redaktora naczelnego Jørgena Felbo, który pożegnał poprzednika tak:. . . stworzył magazyn wszechstronny, profesjonalny i popularny wśród mieszkańców Grenlandii (A-G17. 01. 1957).

Felbo prowadził gazetę przez dwa lata. Nie był to łatwy czas dla redaktora. Zarzucano mu, że odrzuca istotne problemy Grenlandii, nie szanuje czytelników i ulega duńskim wpływom. Po stronie redaktora stanął zespół, zarzucając krytykantom złą wolę i szukania kozła ofiarnego, bo Felbo był Duńczykiem i nie znał grenlandzkiego.

Fakt, że sytuacja w Grenlandii w tym czasie była napięta, bo ludność czuła się pokrzywdzona postawą rządu duńskiego i zaczęła głośno mówić o autonomii, ale Felbo choć nie tak ostro to pisał o tym w artykułach redakcyjnych i walczył o gazetę.

Burzliwa dyskusja wśród czytelników i. . . konkurencji


Na początku 1959 roku pojawił się komunikat o zaginionej partii gazet wysłanej do Danii, dlatego też numer 1 z tego roku zawierał skrócony zbiór artykułów z numerów 24 i 25 poprzedniego roku oraz w tej samej formie był numer bieżący. Redaktor prosił o wyrozumiałość i zrozumienie, ale też o opinię o takim sposobie informacji i o gazecie w ogóle. Redakcję zalała fala listów. Nie wszystkie były pozytywne. Felbo odpowiedział:

Żaden magazyn nie jest zainteresowany tym, aby wszyscy jego czytelnicy chwalili go pod każdym względem. Ogólna satysfakcja często będzie oznaczać ogólną nudę i brak zainteresowania. Dobrze, że czasopismo budzi dyskusję, a ostre krytyki są też przez redakcję odbierane przede wszystkim jako sygnał, że czasopismo jest podawane zainteresowaniu czytelników.

Te ostrzejsze wypowiedzi też przytoczył i odpowiedział na zarzuty. Rozgorzała dyskusja. Do oskarżeń dołączyła konkuencja. Lokalny magazyn Sermitsiak pisał: A/G utraciła czysty i szczery akcent grenlandzki. Za dużo rozrywki, za mało artykułów informacyjnych i tematycznych. . Do oskarżycieli dołączyli niektórzy grenlandzcy politycy. W obronie gazety i redaktora stanęło większe grono czytelników. Felbo walczył, tłumaczył, pisał a sprawa A/G oparła się o duński parlament.

Mimo wielu nieprzychylnych komentarzy Felbo robił swoje. W listopadzie 1958 roku wprowadził do gazety sekcję radiową Radioen og Ltterne/radio nâlaortutdlo (Radio i słuchacz) z tygodniowym programem i omówieniem poszczególnych audycji. Podobnie jak jego poprzednicy, odpowiadał za serwis informacyjny A/G w radiu. Sekcję w gazecie prowadziła Ellen Ingemann Nielsen.

W tym samym czasie wprowadzono specjalną kolumnę autorstwa Petera Nielsena Tunuliarneq, czyli wszystko o Wschodniej Grenlandii, a rok później poradnik jak zapobiegać problemom w różnych sferach życia inûsugtunut túngassut (pomoc w drodze). Na koniec roku ukazywał się Året i Glimt/ukiok manapisimassumerngit (Rok we fleszu). Było to podsumowanie wydarzeń roku, na kolorowym papierze z dużą ilością zdjęć i krótkimi notatkami.

7 lutego 1959 roku ukazał się numer specjalny. MS “Hans Hedtoft”, nowy grenlandzki statek towarowo-pasażerski, 30 stycznia zderzył się z górą lodową i zatonął. Nikt nie ocalał. Na pokładzie statku zginęło dwóch dziennikarzy A/G: Andreas Kjær i Peter Sørensen. To był dziewiczy rejs.

Przeciwnicy dopięli swego. Redaktor naczelny odchodzi


Nagonka na redaktora naczelnego spowodowała, że w kwietniu 1960 roku redakcję przejął młody, 34 letni dziennikarz Erik Erngaard. Zespół grenlandzki w osobach Hansa Janussena i Jørgena Fleischera, pożegnał redaktora serdecznie na łamach gazety. W jego obronie i A/G stanął też członek Kopenhaskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, redaktor naczelny Journalisten Vagn Michaelsen.

REKLAMA

Erik Erngaard, mimo młodego wieku, miał za sobą pracę w kilku duńskich gazetach. Został wybrany przez Ministerstwo Grenlandii spośród 10 kandydatów. Swoją pracę rozpoczął od zredagowania 7. numeru A/G 29 kwietnia 1960 roku.

Trzymał się założeń poprzedników ale:

  • powiększył format gazety
  • zwiększył ilość stron
  • zwiększył nakład (1700sztuk)
  • postawił na fotorelacje

W czerwcu wprowadził kolumnę światowych ciekawostek Fra hele verden w postaci krótkich notatek. Można było tam znaleźć cytaty z wypowiedzi znanych ludzi, a czasami i jakiś humor. Na łamach gazety i radia organizował konkursy i quizy z nagrodami, jak ten z listopada 1960 Lytter- Rundspørge/nâlaortunut tamanutaperqutit (Quiz słuchacza). W roku 1961, trzy razy na przestrzeni 12 miesięcy, ukazał się dodatek Billden Nyt/ássilisat nuyât (Nowe zdjęcia) czyli światowe wydarzenia w obiektywie.

Pomny kłopotów poprzednika, starał się Erngaard jak najwięcej miejsca poświęcać Grenlandii i jej problemom. Obszerne artykuły donosiły o braku wykwalifikowanej kadry w policji, o wpływach kościoła na politykę kraju, o kwestiach rybołówstwa czy edukacji grenlandzkich dzieci. Jednak największym wyzwaniem jego kadencji było stulecie gazety.

1 stycznia 1961 roku ukazało się jubileuszowe wydanie Atuagagdliutit/Grønlandsposten. Miało 112 stron, na których historia przeplatała się z dniem ówczesnym. Wspominano tych co odeszli i tych co pozostali. Dawni pracownicy opowiadali o pracy w gazecie. Artykuły zdobiły stare fotografie i kolorowe ryciny Arona z Kangeq. Były gratulacje i życzenia a nawet telegram od samego króla Danii Fryderyka.

Zaznaczano, że A/G to magazyn grenlandzko-duński, a nie odwrotnie, a przy okazji wystosowano prośbę, aby przyszły redaktor naczelny mówił po grenlandzku. Rada Grenlandii podarowała redakcji maszynę do wywoływania klisz fotograficznych i reprodukcji ich bezpośrednio w gazecie (do tej pory robiono to w Danii). Były odznaczenia i jubileuszowe przyjęcie o czym poinformowano (łącznie ze zdjęciami) w kolejnym numerze.

Przy okazji jubileuszu wspominano o samej Grenlandii, o tym jakie przeobrażenia przeszła, jak się rozwijała i kwitła. O jej kulturze i sztuce. O kłopotach i konfliktach nie wspominano, żeby nie zaćmić słońca.

Nowe sopojrzenie na Grenlandię


Erik Erngaard pożegnał Grenlandię i A/G w maju 1962 roku a redakcję przejął Grenlandczyk Jørgen Fleischer. Fleischer po raz pierwszy pojawił się w redakcji A/G w 1952 roku. Po roku wyjechał do Danii nabierać doświadczenia w tamtejszych gazetach. Na stałe wrócił w 1957 roku i podjął pracę w radio i w A/G.

Gazetę prowadził przez 25 lat. Nie pobił rekordu Larsa Møllera i Kristoffera Lynge, ale to o nim mówiono Stary Redaktor i nadano mu przydomek Pamięć Grenlandii.

Był Grenlandczykiem, więc faktycznie bardziej rozumiał rodaków i ich problemy, szczególnie tych przesiedlonych do miast. To dla nich już w październiku (A/G 27. 09. 1962) zaczął drukować poradnik mieszkaniowy Boligsseriens,czyli jak zagospodarować małe mieszkanie lub wybudować niedrogi dom w mieście. W artykułach pisał, jak się się odnaleźć tam, gdzie nie chce się być, bo wielu Grenlandczyków miało z tym kłopoty.

Dużo miejsca poświecał edukacji dzieci, tematom społecznym i zdrowiu rodaków. Namawiał rybaków do zakładania własnych spółek a innych do spełniania własnych dążeń. Z myślą o trochę młodszym pokoleniu uruchomił kącik muzyczny gdzie polecano najnowsze płyty z muzyką z całego świata (jednocześnie takie nagrania znalazły się w radiu) a od nowego 1963 roku całą stronę poświęcił Nye film i Grønland/ filmit Kalâtdlit- nunãnukartut (nowe filmy w Grenlandii). Jednocześnie stworzył samodzielną sekcję sportową, Sporten, za którą odpowiadał Kaj Morning.

Redakcja utarła nosa krytykantom


Lata 60 XX wieku to nie tylko zimna wojna ale czas lotów w kosmos i rozwój techniki. Nie były to temate obce Grenlandczykom bo w A/G pojawiła się sekcja Teknik og Videnskab/teknik ilisimatusarnerdlo (Technika i nauka) do której często pisali znawcy tematu jak Svend Fugl czy Ebbe Mørk.

Od 1965 roku pojawiła się sekcja komentarzy zagranicznych Udenrigs-Orientering/nunanut avdlanut túngassumerngit (Orientacja zagraniczna), a dla pań specjalna Husmodersiden/igdlume ningiunut (Strona gospodyni domowej)

Choć kolor w gazecie nie był nikomu obcy to przez lata rzadko się pojawiał. Kolorowe były dodatki i numery świąteczne. Od 1964 roku zaczęto wprowadzać barwy w podstawowych numerach, najpierw w reklamach a potem w nagłówkach a w grudniowym numerze (A/G. 9. 12. 1965) ukazał się artykuł Kraina, którą widział Erik den Røde - Grenlandia, autorstwa samego redaktora naczelnego i z jego przepięknymi, kolorowymi zdjęciami w świetnej jakości. Fleischer był zagorzałym fotografikiem i często swoje prace zamieszczał w A/G opisując uroki kraju.

REKLAMA

W marcu 1966 roku powstała kolejna sekcja tym razem edukacyjna. Uddannelsesnyt/ilíniartitaunermit nutârsiagssat (aktualności edukacyjne), którą powierzono P. Bo Chrstiansenowi a od stycznia do sierpnia 1968 roku drukowano nowy grenlandzki kodeks karny.

Od lat istniał dział listów od czytelników Fra læsarne/atuartartut agdlagait (od czytelników) gdzie pojawiały się czasami ostre komentarze (ale o takie proszono), pytania do redakcji i opinie oraz kolumna Czytaj z Atuagagdliutit, choć ta zmieniła formę. Zamiast tekstów powieści czy opowiadań zamieszczano recenzje książek.

W styczniu 1969 roku zmieniła się grafika środkowych stron gazety. Inna czcionka, tła, lepszy papier i więcej kolorowych zdjęć. Do końca dekady lat 60 A/G i jego redaktor udowodnili krytykantom i oponentom, że gazeta jest grenlandzka i jest dla Grenlandczyków.

Szersze horyzonty i większa redakcja


Lata 70 przyniosły Grenlandii wiele zmian. Wraz z Danią, w 1972 roku weszła do struktur EWG, choć tego 70% mieszkańców nie chciało. Trzy lata później powołano komisję ds. przyznania wyspie samorządności. Ustawa weszła w życie 1 maja 1979 roku. Grenlandia zaczęła prowadzić własną politykę edukacji, ochrony zdrowia, pracy i przemysłu. Polityka zagraniczna i obronna została w gestii Danii.

Atuagagdliutit/Grønlandsposten opisywał i komentował wszystkie sytuacje, odpowiadał na najbardziej kłopotliwe pytania i dzielił radości z czytelnikami. Gazeta powoli zmieniała się. Jedne sekcje i kolumny znikały, inne zmieniały oblicze. Przybywało tematów, spraw i. . . lat.

  • wprowadzono naukę języka duńskiego (luty 1970)
  • zmieniono układ tekstów na stronach (listopad 1973)
  • zwiększona edycja w miesiącu (1974)
  • powołano dział reklam (kwiecień 1974)
  • A/G został niezależną instytucją z własnym statutem i radą nadzorczą (A/G nr 35, 4 września 1975)
  • zmiana wizerunku (1976)
  • zmniejszono budżet gazety z powodu braku kadrowych drukarni, zmniejszono ilości stron (1977)
  • powołano biuro w Kopenhadze (wrzesień 1977)

Mimo kłopotów w 1977 roku i konfliktu z ministerstwem, dekadę lat 70 należy zaliczyć do udanych. Gazeta poszerzyła horyzonty i. . redakcję. Do ścisłego grona twórców gazety oprócz redaktora naczelnego należeli dziennikarze:

  • Hans Janussen
  • Jens Brønden
  • Jørgen Holst Jørgensen
  • Benthe Hjorth Christiansen
  • Torben Lodberg i Karen Nielsen, korespondenci w Kopenhadze,

Ta garstka osób, przy udziale korespondentów krajowych rozrzuconych po całym kraju, tworzyła gazetę profesjonalną i rzeczową, dbając o wszystkie zagadnienia związane z ich krajem i rodakami. Kiedy w 1979 roku Grenlandia uzyskała autonomię, A/G zaczęło powoli przechodzić na finansowanie samorządowe.

A/G osiąga status gazety narodowej


Jørgen Fleischer prowadził redakcję do 1987 roku. Na poczatku nowej dekady uporządkował wyglad gazety. Zmniejszył liczbę reklam, te co pozostały uporządkował i poukładał tematycznie. Z braku większej liczby stron zmniejszył czcionkę, zrezygnował z ciągłości powieści w odcinkach, ograniczył liczbę znaków w artykułach. To czego zabrakło w podstawowych numerach, było publikowane w dodatkach kulturalnych, w A/G Extra i wydaniach regionalnych (pierwszy był Uummannak). Zadbał o nową grafikę większości działów.

Kolejne lata przyniosły też problemy, głównie ekonomiczne, więc trzeba było:podnieść cenę, przywrócić reklamy i zmniejszyć obsadę korespondentów do 7 regionów. Zaradny redaktor naczelny szukał pieniędzy gdzie się dało, aby gazeta nie straciła na wizerunku a czytelnicy byli zadowoleni. Zanim odszedł na emeryturę w lipcu 1987 roku, A/G miało 40 stron, status gazety narodowej, kolumnę A-G Debat i etatowego fotografa, Louise Ingera Lybertha.

Jørgen Fleischer zmarł 27 czerwca 2012 roku w Nuuk, na dzień przed swoimi 88 urodzinami. Schedę po Starym redaktorze przejął duński dziennikarz Philip Lauritzen.

Choć Lauritzen był Duńczykiem to z Grenlandią związał się w 1972 roku a w A/G pracował w latach 1979-82 a zatem nie był taki obcy. Za sobą miał praktykę dziennikarską w kilku gazetach i na stanowisku redaktora naczelnego. Zarząd liczył, że jako osoba młoda poradzi sobie z konkurencją, zwłaszcza tą elektroniczną, która bardzo mocno opanowała rynek medialny. . nową grenlandzką ortografią i spadkiem nakładu.

Lauritzen poradził sobie z zadaniami bardzo dobrze. Już w pierwszym, redagowanym przez niego numerze pojawiły sią nowe rubryki: Inuit (Inuici), sylwetki Grenlandczyków i Tipsi/Tips-fodbold (Porady piłkarskie), prowadzona przez znanego znawcę futbolu Jorgena Kirka.

W odpowiedzi na podniesione głosy, że znowu Duńczyk za sterami gazety, w redakcji zasiadły dwie młode norweskie (!) dziennikarki Kate Hansen i Naja Karlsen, wprowadził do gazety BINGO a w 1991 roku nakład podskoczył do 6000 tysięcy, więc opanował i konkurencję.

W 1988 roku, na życzenie ministerstwa, gazeta wychodziła trzy razy w tygodniu, miała różne ceny i ilość stron (w środy 32, w poniedziałek i piątek po 16). Wydania różniły się kolorami (czerwony, niebieski i zielony). Co tydzień było też wydanie weekendowe. Zmieniono także nagłówek. Duże AG i małe tytuły jeden pod drugim. Papier był cieńszy, co tłumaczono zmianą drukarni, ale za to poprawiła się znacznie dystrybucja, gazety docierały do wyznaczonego miejsca tego samego dnia.

Dla Lauritzena nie było tematów tabu. Grenlandzkie lata 90 to seks i próba pokonania AIDS, więc i te tematy wypłynęły w A/G, łącznie z dowcipnymi rysunkami na ten temat i odważnymi zdjęciami. .

Kobiecy tandem za sterami A/G


Po 6 latach w czerwcu 1993 roku sytuacja w edycji gazety zmieniła się. A/G ukazywało się dwa razy w tygodniu, we wtorki (czerwony) i w czwartki (niebieski), a numery miały po 24 strony. Od października zmieniono liternictwo tytułu i niektórych nagłówków. To jednak wprowadziły już dwie panie, Laila Ramlau-Hansen i Marta Labansen, które zasiadły w głównej redakcji 1 lipca.

Obie panie zgłosiły swoje kandydatury jako zespół i tak zostały przyjęte. Hansen została redaktorem naczelnym A/G a Labansen administracyjnym. Tandem pań działał sprawnie, zwłaszcza że i finanse wydawnictwa poprawiły się. Obszerne artykuły, treściwe felietony i dużo uwagi poświęconej sprawom socjalnym kraju przyniosły efekty. Gazeta była estetyczna, treściwa i rodzinna, co przyciągnęło większe grono czytelniczek.

REKLAMA

W kwietniu 1996 roku Laila Ramlau-Hansen zamieniła się stanowiskami z Jensem Brøndenem, który był jej zastępcą. Hansen została mamą, a Brønden redaktorem naczelnym z kontraktem na trzy lata. Brønden w szeregi A/G wstąpił w 1968 roku. Pracował w redakcji przez 12 lat a następnie przeniósł się do telewizji i własnej agencji aby w 1991 powrócić do gazety.

Był świadkiem przemian, kilku rewolucji w A/G i przyszło mu wprowadzić gazetę w nowe milenium. W tym czasie gazeta zyskała więcej koloru, nowych pracowników i nowe pomieszczenia. Zamieniono maszyny do pisania na komputery, a listy na e-maile. Milenijna redakcja miała 9 dziennikarzy, w tym dwóch zagranicznych korespondentów (Dania i Francja), a gazeta nakład 4000 sztuk.

Brønden prowadził redakcję do 2005 roku i zasłynął w tym czasie ze szczególnie ostrych i zjadliwych komentarzy. Wprowadził je także w lutym 2001 roku na strony internetowe, kiedy to powstała cyfrowa wersja A/G.

W styczniu 2005 roku na swoje stanowisko powróciła Laila Ramlau-Hansen. W tym czasie A/G nadal ukazywało się dwa razy w tygodniu: we wtorki jako gazeta informacyjna (24-32 strony), a w czwartki jako informacyjno-weekendowa (32-48 stron) i było już w pełnym kolorze.

Fuzja z Sermitsiaq


Wraz z rokiem 2007 poprawiono wizerunek strony internetowej, zmieniajac jej adres na www.ag.gl, a odpowiedzialną za redakcję była Stina Skifte, która objęła główne stanowisko w styczniu. Rok później zmieniła ją kolejna redaktor naczelna Inga Dóra G. Markusen.

Markusen, która wcześniej prowadziła magazyn kobiecy Arnanut i pracowała w konkurencyjnej gazecie Sermitsiaq, uczestniczyła w fuzji tej ostatniej z A/G. Już 13 listopada 2009 roku doszło do połączenia obu redakcji a z dniem 1 stycznia 2010 roku połączono oficjalnie dwa wydawnictwa, które przyjęły nazwę Sermitsiaq. AG.

Powodem takiej decyzji były oczywiście względy finansowe i spadek nakładu gazet. Obie pozycje ukazywały się niezależnie, ale miały od 9 grudnia 2009 roku wspólną stronę internetową www. sermitsiaq. AG gdzie domena oznacza Atuagagdliutit/Grønlandsposten. Od tego czasu też A/G, ukazywało się raz w tygodniu.

W styczniu 2011 roku Markusen poprowadziła obchody 150-lecia gazety. Z tej okazji ukazało się wydanie specjalne (56 stron) gdzie wiekowy tytuł ozdobiło słońce i świeciło przez kolejne miesiące. Na pierwszej stronie przypomniano najważniejsze okładki minionych lat a w środku były wspomnienia, sylwetki pierwszych redaktorów, ważne wydarzenia, wiele ciepłych słów ale i tych gorzkich też. Heidi Møller narzekała na zaistniałą sytuację. Fuzję z Sermitsiaq nazywa przymusowym małżeństwem charakteryzującym się dużą ilością zgromadzonych razem dzieci, a redaktora naczelnego robotem o tysiącu zadań…czyli nie tak słodko.

W styczniu świętowano urodziny, a w sierpniu witano nowego redaktora naczelnego. Redakcję objął Christian Schultz-Lorentzen. Był nowym szefem, ale w wydawnictwie pracował od blisko 16 lat. Doświadczony dziennikarz, znający realia grenlandzkie prowadził redakcję A/G przez kolejne 12 lat.

W 2017 roku Schultz-Lorentzen objął kierownictwo całego wydawnictwa, a w kwietniu 2023 roku złożył rezygnację ze wszystkich pełnionych funkcji. Swoją decyzję tłumaczy tak: Skończyłem 65 lat, ale jestem na pełnych obrotach więc zdecydowałem się skierować swoją energię zawodową gdzie indziej…a zatem rzucam swoje stanowisko.

Ta decyzja była zaskoczeniem dla wszystkich łącznie z czytelnikami ale wszyscy ją uszanowali. Od października 2023 roku w głównej redakcji zasiadła dziennikarka Jette Andersen.

Choć o Atuagagdliutit/Grønlandsposten mówi się, gazeta to bardziej przypomina kolorowy magazyn, z obszernymi artykułami z każdej dziedziny, fotoreportażami, poradammi i kilkoma bardzo fachowymi dodatkami. I tak, jak w pierwszych latach swojego długiego, 163-letniego istnienia ukazuje się raz w tygodniu a jego hasłem jest: Tydzień bez AG nie jest prawdziwym tygodniem.

Kalendarium Atuagagdliutit Grønlandsposten:


  • 1861, 1 stycznia - ukazał się pierwszy numer Atuagagdliutit
  • 1861, maj - 1862, lipiec - przerwa w edycji
  • 1862, sierpień - gazeta stała się dwutygodnikiem
  • 1862, sierpień - gazeta stała się dwutygodnikiem
  • 1865, kwiecień - pierwszy dodatek
  • 1867, wrzesień - pierwsze zwiany w wizerunku gazety
  • 1874, maj-wrzesień - przerwa w edycji
  • 1889 - pierwsze informacje ze świata, kolumna Tamardlisit
  • 1900, 4 października - pierwsze zdjęcie
  • 1905, 28 września - pierwszy komunikat
  • 1911 - jubileusz 50-cio lecia
  • 1914 - ruszył dział płatnych reklam
  • 1923, sierpień - Atuagagdliutit stało się miesięcznikiem
  • 1926, 25 stycznia - gazeta, jednorazowa, ukazała się jako dwujęzyczna
  • 1928 - koniec kontroli tekstów przez władze
  • 1932, sierpień - powrót do edycji dwutygodniowej i pierwsza historyjka obrazkowa
  • 1936, 1 styczeń - jubileusz 75-lecia
  • 1942 - wiadomości Atuagagdliutit w grenlandzkim radiu
  • 1952, 1 stycznia - Atuagagdliutit łączy siły z duńskojęzycznym Grønlandposten, powstaje jedna gazeta Atuagagdliutit/ Grønlandposten (A/G)
  • 1952, 23 kwietnia - pierwszy humor rysunkowy
  • 1954, 14 stycznia - pierwszy komiks
  • 1954, 8 stycznia - 1955, 13 stycznia - przerwa w edycji
  • 1955, 13 stycznia - nowy wizerunek gazety
  • 1956 - powrót koloru
  • 1960 - zmiana formatu
  • 1961, 1 stycznia - jubileusz stulecia
  • 1974 - zwiększona miesięczna edycja
  • 1974, kwiecień - powstał samodzielny dział reklam
  • 1975, 4 września - A/G został niezależną instytucją
  • 1977, wrzesień - biuro w Kopenhadze
  • 1988 - edycja trzy razy w tygodniu
  • 1993, czerwiec - A/G dwutygodnikiem
  • 2001, luty - cyfrowa wersja A/G
  • 2009, 9 grudnia - połączenie redakcji A/G i Sermitsiaq i edycja raz w tygodniu
  • 2010, 1 styczeń - rusza wydawnictwo Sermitsiaq. AG
  • 2011, styczeń - obchody 150-lecia
  • 2014 - A/G w social mediach

źródła:

  • https://biografiskleksikon.lex.dk/Lars_Peter_Silas_Mathæus_Møller
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Atuagagdliutit/Grønlandsposten
  • https://nuukkunstmuseum.com/kal/rasmus-berthelsen-1827-1901-2/
  • https://timarit.is/page/3771154#page/n0/mode/2up
  • https://denstoredanske.lex.dk/Atuagagdliutit_Grønlandsposten
  • https://denstoredanske.lex.dk/Lars_Møller
  • https://arcticcentre.ulapland.fi/polarweb/plc/pdf/plc02_full.pdf
  • https://blogs.loc.gov/international-collections/2016/11/atuagagdliutit-the-first-inuit-newspaper-published-in-greenland-kaltdlit-nunt/grnlnd1a/
  • https://sismo.inha.fr/s/en/item/6922
  • https://biografiskleksikon.lex.dk/Kristoffer_Lynge
  • https://biografiskleksikon.lex.dk/Alfred_Bertelsen
  • https://biografiskleksikon.lex.dk/Jens_Daugaard-Jensen
  • https://kamikposten.dk/lokal/last/container/da/hvadermeningen/pdf/eske_brun_og_det_moderne_groenlands_tilblivelse.pdf
  • https://danmarkshistorien.dk/vis/materiale/de-groenlandske-modernister-ca-1930-70
  • https://sermitsiaq.ag/samfund/jorgen-fleischer-er-dod/241362
  • https://politiken.dk/navne/doedsfald/art5394641/Jørgen-Fleischer
  • https://finans.dk/medier/aviser/article4829329.ece?service=printversion
  • https://sermitsiaq.ag/samfund/sermitsiaqag-skal-have-ny-direktor/183166
  • https://sermitsiaq.ag/samfund/mediehuset-finder-ny-redaktor-internt-i-huset-til-ag/183218

Udostępnij znajomym:

dodaj na Facebook prześlij przez Messenger dodaj na Twitter dodaj na LinkedIn

PRZERWA NA REKLAMĘ

Zobacz artykuły na podobny temat:

Historia "Tygodnika Wałbrzyskiego"

Krzysztof Buziałkowski
"Tygodnik Wałbrzyski" w sposób naturalny jest kontynuatorem i spadkobiercą ukazującej się od 1954 do 1993 roku "Trybuny Wałbrzyskiej". [Źródło: Tygodnik Wałbrzyski]

Joseph Pulitzer. Każdy reporter to nadzieja, redaktor to rozczarowanie

Małgorzata Dwornik
Pracował jako poganiacz mułów, kelner a nawet windykator. Pierwszy artykuł napisał o oszukańczej rekrutacji, której sam padł ofiarą. Miał udział w budowie Statuy Wolności, przyłożył pióro do wybuchu wojny USA z Hiszpanią, a metody stosowane podczas osobistego konfliktu z Williamem Hearstem przeszły do historii dziennikarstwa.

Historia telewizji Al-Dżazira, bezkompromisowej stacji z Kataru

Małgorzata Dwornik
1 listopada 1996 roku rozpoczęła nadawanie na obszar krajów arabskich الجزيرة, Telewizja Al-Dżazira. Słowo to po arabsku oznacza wyspę, ale w przypadku tego kanału bardziej chodzi o półwysep, Półwysep Arabski. Pierwsze emisje trwały codziennie po 6 godzin. Oglądalność rosła tak błyskawicznie, że szybko trzeba było wydłużyć czas antenowy.

Il Foglio. Historia włoskiej gazety, której twórca ukrywał się za słoniem

Małgorzata Dwornik
Pierwsze numery nie miały zdjęć, ale rysunki i karykatury. Artykuły redakcyjne znajdowały się dopiero na trzeciej stronie, a wszystkie teksty z wyjątkiem felietonów były anonimowe. Tak w 1996 roku wyglądał pierwszy numer nowego dziennika, wydawanego w Mediolanie. Tytułu, który jako jedyny we Włoszech nie przynosi dziś strat.

Historia telewizji

BARD
W 1875 roku Ernest von Siemens konstruuje pierwszą fotokomórkę. Dwa lata później Julian Ochorowicz, polski psycholog, tworzy teoretyczne podstawy telewizji monochromatycznej. W 1924 roku Szkot John Baird przekazuje obraz na odległość. Na pierwszą transmisję w Polsce czekaliśmy do 1952 roku.

Joseph Addison. Pionier nowożytnego dziennikarstwa

Małgorzata Dwornik
Zaczęło się w 1709 od opisywania plotek zasłyszanych w kawiarniach i zmyślania zabawnych historii w The Tatler. Kolejny The Spectator od 1711 szokował tematami dla kobiet. Siedemnastowieczny eseista zdziwiłby się, jak bardzo jego twórczość odbiła się na historii świata.

Carlo Lorenzini Collodi. Dziennikarska historia twórcy Pinokia

Małgorzata Dwornik
Historia drewnianego pajaca przyniosła Carlo Lorenzini światowy sukces, którego autor nie doczekał. Dziś pamiętany jest jako pisarz, ale zapomniany jako dziennikarz. A również na tym polu miał wiele osiągnięć. I to kompletnie nie związanych z literaturą dziecięcą.

więcej w dziale: Historia mediów

dołącz do nas

Facebook LinkedIn X Twitter Google RSS

praca w mediach

Wydawca, influencer
Whitepress Dziennikarz
oferty mediów lokalnych, regionalnych i ogólnopolskich Więcej

reklama

rectangle Volcano
Dwornik.pl • szkolenia • warsztaty • marketing internetowy

zarabiaj

Zarabiaj przez internet

więcej ofert



Reporterzy.info

Dla głodnych wiedzy

Nasze serwisy

Współpraca


© Dwornik.pl Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o24