menu
tygodnik internetowy nr 1/2017
poniedziałek, 25 września 2017

25.07.2005 Warsztat reportera

Zbrodnia naiwności

Radosław Różycki, artykuł udostępniony przez Merkuriusz Uniwersytecki

Wielu dokonujących wyboru zawodu dziennikarza kieruje się zapewne romantyzmem złudzeń odnośnie tej profesji. Romantyzmem, na którym buduje się cały mit tego specyficznego zajęcia, dla jednych będącego misją, sposobem dojścia do prawdy, dla innych zwykłym pasożytnictwem podbudowanym butą i nieuzasadniona pewnością siebie graniczącą z arogancją.

Dziennikarze, nie mający żadnej formalnej władzy często są sędziami rzeczywistości, oceniają możnych tego świata, rzadko chwalą, częściej posyłają ich do wszystkich diabłów. Dziennikarza nie można posądzić o zdradę, kiedy otwarcie przyznaje rację wrogowi swego kraju. Żurnaliści tłumaczą się bezstronnością jako istotą swojej postawy. Bezstronność i obiektywizm, naczelne zasady dziennikarstwa, które nadają mu polor swoistej, politycznej świętości. Oto mit, na który rzeczywistość zastawiła całą masę złośliwych i brutalnych pułapek.

W jedną z takich pułapek wpadł bohater powieści Grahama Greene'a "The Quiet American" (w Polsce znanej pt. "Spokojny Amerykanin"), podstarzały korespondent londyńskiego "The Times'a" w Wietnamie w czasie, kiedy z tubylczymi komunistami walczyli jeszcze Francuzi. W latach 50. Francuzi schodzili oni powoli z imperialnej sceny, po to jedynie, by ustąpić miejsca nowemu mocarstwu, które dziś zbrojnie potwierdza swe prawo do pozostania jedynym, być może ostatnim światowym Lewiatanem - Stanom Zjednoczonym. Fowler (bo takie jest nazwisko dziennikarza z powieści Greene'a) jest starym dziennikarskim wyjadaczem, który wiele już widział. Ostatnimi sprawami, którymi by się przejmował są sprawy jego gazety, czy wojna, którą relacjonuje i której z całego serca nienawidzi. Pali opium i spędzać czas ze swoja wietnamską kochanką imieniem Phuong. Cechuje go fatalistyczny spokój utrzymywany dzięki świadomości nieuchronnej śmierci. Fowler twierdzi, że nie jest zaangażowany po żadnej ze stron, jest reporterem i jedynie opisuje świat, nie oceniając go.

Spokój Fowlera mąci jego przyjaźń z młodym Amerykaninem, Aldenem Pyle'm, członkiem misji ekonomicznej w Sajgonie. Alden Pyle wyznaje ideały demokratyczne i głosi, znane z książek, teorie naprawiania świata na amerykańską modłę. Chce dobrze dla wszystkich, niestety także dla Phuong. Kobieta staje się wręcz symbolem Wietnamu, a może i całego nie zachodniego świata.

Europejczyka Fowlera przeraża granicząca z głupotą, awanturnicza naiwność Amerykanina, który chce dbać o "interesy" Phuong....jako jej mąż. Angielski reporter postępuje wobec niej jak kolonizator.

Miłosny trójkąt z politycznym kontekstem kończy się dramatem. Ideały Pyle'a doprowadzają do śmierci niewinnych cywilów podczas festynu w Sajgonie. Angielski reporter, rozżalony utratą kobiety i przerażony praktycznymi skutkami amerykańskiego idealizmu, doprowadza do morderstwa. Pyle ginie z rak komunistów podpuszczonych przez "bezstronnego" dziennikarza.

*
Książka Greene'a odebrana została swego czasu jako antyamerykańska. Premiera jej ekranizacji została przesunięta ze względu na atmosferę panującą po zamachach na wieże World Trade Center i pierwsze nawoływania do zaatakowania "państw łotrowskich" i zaprowadzenia w nich właściwych (czytaj: amerykańskich) warunków rządzenia i życia.

Wymowa powieści wykracza jednak poza politykę. Autor "Spokojnego Amerykanina" był lewicującym dziennikarzem, który wiedziony swym katolickim światopoglądem (tak, tak!), w okresie zimnej wojny był po stronie komunizmu. Przyjaźnił się z Fidelem Castro i otwarcie przyznawał się do przyjaźni z Kimem Philby, radzieckim szpiegiem działającym w brytyjskim wywiadzie. W swej powieści opisał chyba także swój prywatny dramat - utratę złudzeń, także tych dziennikarskich.

Zbrodnię naiwności popełnił zarówno przekonany o uniwersalności swoich zasad, amerykański idealista, jak i stary - cyniczny - dziennikarz, który wierzył w swoją bezstronność. Morał. Każdy dziennikarz czy polityk, stoi po jakiejś stronie i uwikłany jest w jakieś interesy (w szerokim tego słowa znaczeniu). Smutny to morał.

Zobacz artykuły na podobny temat:

Filozofia. Wykład III

Krzysztof Dowgird
Wykłady Magisterskiego Zaocznego Studium Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

Psychologia polityki: Ekstremizm

Krzysztof Dowgird
Pojęcie "ekstremizm" pochodzi od łacińskiego słowa ekstremus - końcowy, najdalszy, ostateczny. Wykłady Magisterskiego Zaocznego Studium Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

Misja reporter, czyli o zawodzie z pasją

Robert Monik
Kim jest reporter? Dlaczego warto być reporterem? Jakie cechy powinien posiadać reporter? Jeśli jesteście ciekawi, przeczytajcie.

praca w mediach

Whitepress

reklama

Dwornik.pl • szkolenia • warsztaty • marketing internetowy




zarabiaj

Zarabiaj z Reporterzy.info

więcej ofert

Reporterzy.info

Dla głodnych wiedzy

Nasze serwisy

Współpraca


© Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o17