menu
tygodnik internetowy nr 1/2017
poniedziałek, 25 września 2017

9.01.2002 Warsztat reportera

Jak zdać na dziennikarstwo. Redagowanie i adjustacja

© by Dawid Federowicz & Oficyna Studencka CEZAR

Co się zdaje na wstępnym, gdzie można studiować i na czym dziennikarstwo w ogóle polega.

Dawid Federowicz

ISBN 83-909399-3-2

Części cyklu:

III. REDAGOWANIE I ADIUSTACJA

Redagowanie

Słowo „redagować” pochodzi od łacińskiego redigere, co znaczy „odnosić”, „zbierać”, „układać”. Ścisłej definicji tutaj nie ma; każdy, kto zajmuje się redagowaniem w praktyce, dorzuciłby do niej kilka nowych elementów. Bolesław Garlicki w książce poświęconej redagowaniu gazety pisał: „Ogólnie rzecz biorąc, redagowanie w szerszym znaczeniu tego słowa zasadza się na podejmowaniu decyzji: co ma być publikowane, w jakiej formie i w którym miejscu. (...) Redagowanie trzeba uznać za termin, który zawiera w sobie takie czynności, jak: programowanie, planowanie materiałów i przewidywanie ich odbioru, ocena polityczna, merytoryczna i formalna poszczególnych pozycji dziennikarskich, wybór i uporządkowanie faktów, zredukowanie niepotrzebnych szczegółów, względnie dodanie nowych (z innych źródeł, w celu uzupełnienia materiału), komponowanie pewnych całości, adiustacja merytoryczna, stylistyczna, gramatyczna, ortograficzna i interpunkcyjna oraz opracowanie techniczno-typograficzne.”

Trudno dać uniwersalną receptę na dobre redagowanie gazety codziennej, czasopisma, serwisu informacyjnego w radiu czy bloku programowego w telewizji. Są to twory złożone, przypominające kolaż z wielu tekstów – na dodatek wchodzących ze sobą w rozmaite związki i zależności, nad którymi redaktor musi zapanować i które powinien przewidywać. Tworzenie spójności gazety jest jednym z najważniejszych celów pracy redakcyjnej. Każdy zespół dziennikarzy robi to w sobie tylko właściwy sposób, zależny od typu pisma czy stacji, od tzw. polityki redakcyjnej i linii programowej, a także od możliwości technicznych i kadrowych, jakimi redakcja dysponuje. Nie bez znaczenia są tu także cechy osobowościowe ludzi zarządzających zespołami redakcyjnymi, a także osobowości poszczególnych dziennikarzy.

Redakcja, zwłaszcza w świecie konkurujących ze sobą mediów, kanałów radiowych i telewizyjnych, w świecie komercjalizacji informacji nie jest – o czym warto pamiętać, wchodząc do niej w charakterze nowego współpracownika czy pracownika – najlepszym na Ziemi miejscem do uprawiania demokracji. Istnieje tu zasada hierarchii (inaczej - strutura redakcyjna): redakcją kieruje jednoosobowo redaktor naczelny, do czego jest upełnomocniony przez wydawcę i przez stosowne przepisy prawne. Ostatecznie to on podejmuje decyzje wpływające na całość wytworu.

Redagowanie jest skomplikowanym procesem decyzyjnym, przebiegającym na wielu poziomach jednocześnie, a służącym zebraniu wielu różnych elementów w całość: wieloraką, ale spójną: od decyzji autora materiału, towarzyszących jego powstawaniu, poprzez selekcję, układ i tzw. adiustację maszynopisów, po decyzje kierownictwa redakcji lub działu planującego wydanie aktualne i przyszłe.

Planowanie

Planowanie, w którym uczestniczą przeważnie członkowie rozszerzonego kolegium redakcyjnego (poza kierownictwem także szefowie działów, niekiedy zaproszeni dziennikarze o dużym doświadczeniu itd.), może dotyczyć najbliższej przyszłości, jak też nieco bardziej oddalonych w czasie działań dziennikarskich i redakcyjnych. Planowanie wydań bieżących (np. gazet) polega z reguły na szybkim zdecydowaniu, który z posiadanych przez redakcję materiałów o większej objętości znajdzie się w gazecie, wyznaczeniu zadań bieżących poszczególnym działom w oparciu o posiadaną przez redakcję wiedzę o spodziewanych w danym dniu wydarzeniach i określeniu tzw. priorytetów publikacyjnych (wstępnym naszkicowaniu planu wydania z zaznaczeniem tych tematów lub problemów, które muszą być mocniej zaakcentowane). Według tych wskazówek będzie następnie przebiegać całodzienna praca nad wydaniem.

Planowanie i wynikająca zeń procedura zamawiania i gromadzenia materiałów przewidzianych do publikacji pozwalają redakcji dysponować zawsze pewnym zapasem tekstów gotowych do druku. Nikt nie może pozwolić sobie na pracę „na styk” - zwłaszcza niedopuszczalne jest to w dziennikach i tygodnikach (w radiu i telewizji - w cyklicznych, ukazujących się np. co tydzień programach). Planując zawartość kolejnych wydań np. miesięcznika czy kwartalnika bierze się wprawdzie pod uwagę tematy o znacznym stopniu ogólności, które nie stracą aktualności przez kilka kolejnych miesięcy. Trzeba tu wziąć pod uwagę pewne stałe okazje, rocznice, zapowiadane wydarzenia kulturalne (np. poważny miesięcznik o tematyce muzycznej nie może nie wziąć pod uwagę stałych festiwali lub konkursów).

Zamawianie i gromadzenie materiałów

Jak wspomnieliśmy, w planowaniu biorą udział kierownicy działów, zgłaszając pomysły lub materiały będące w trakcie realizacji; na nich więc przeważnie spada obowiązek zamawiania i gromadzenia tekstów.

Działy dysponują przeważnie już pewną liczbą materiałów, które zamówiły wcześniej, inne muszą dopiero powstać, i to w różnym czasie: w dziennikach niekiedy w ciągu kilku lub kilkunastu godzin. W tygodnikach i miesięcznikach znaczna liczba tekstów zamawiana jest u autorów spoza redakcji. Konieczna jest tu dobra orientacja w gronach ekspertów, autorów, potencjalnych komentatorów, znajomość powstałych już publikacji na dany temat, wiedza o predyspozycjach pisarskich autora. Trzeba także zdecydować się na formę wypowiedzi (wywiad, komentarz, duży artykuł publicystyczny, felieton).

Zamawianie musi być precyzyjne. Autor powinien być poinformowany o temacie oczekiwanego odeń tekstu, formie, sugestiach, jakie ma redakcja, a zwłaszcza o terminie dostarczenia tekstu i jego technicznych parametrach. Niektóre redakcje mogą służyć autorowi pomocą w uzupełnieniu dokumentacji faktograficznej, czy nawiązaniu koniecznych kontaktów.

Planowanie zamówienia zewnętrznego może także uwzględniać konieczność „obudowania” otrzymanego tekstu innym materiałem (np. duży artykuł o przestępczości wśród nieletnich może być uzupełniony statystykami policyjnymi, wypowiedziami nauczycieli, sędziów, kuratorów sądowych, fotoreportażem etc.).

Ocena i selekcja materiałów

Praca redakcyjna kojarzy się przede wszystkim z obróbką, adiustacją tekstów. Jednak zanim się do niej przejdzie, trzeba zdecydować co będzie adiustowane i jak; co należy spisać na straty, a co zwrócić autorowi do poprawienia.

Bolesław Garlicki wymienia następujące kryteria szczegółowe pozwalające dokonać oceny tekstu dziennikarskiego:

a) wartość wychowawcza (perswazyjna);

b) wartość poznawcza;

c) rzetelność dokumentacji;

d) dobór faktów, argumentów;

e) aktualność treści;

f) aktualność czasowa;

g) komunikatywność, zwartość;

h) poprawność językowa;

i) atrakcyjność tematu;

j) atrakcyjność ujęcia.

Według tego schematu nie można oczywiście oceniać wszystkich gatunków prasowych. Gatunki informacyjne wymagają np. aktualności, komunikatywności, rzetelności dokumentacji itd. W gatunkach publicystycznych najważniejsza jest natomiast kwestia oddziaływania perswazyjnego, wartość poznawcza, jakość argumentacji. W ocenie felietonów wysoko liczy się atrakcyjność ujęcia, tematu i języka. Ocena całości materiału, mającego wejść do konkretnego wydania wiąże się z jego selekcją, następnie z odpowiednią hierarchizacją poszczególnych tekstów.

Istnieją pewne zwyczajowe lub też charakterystyczne dla danego typu mediów, stałe sposoby umieszczania materiałów o danej tematyce. „Dajcie krew na pierwszą!” - to dewiza obowiązująca w „bulwarówkach”. Nakazuje ona eksponować wszelkie doniesienia o morderstwach, gwałtach i rabunkach (vide „Super Express”). W latach 70. w „Dzienniku Telewizyjnym” wiadomości zaczynały się od doniesienia o tym, co robił I sekretarz KC, nawet wtedy, gdy w tym samym dniu wydarzyła się wielka katastrofa górnicza, w której zginęło wiele osób.

Nie można ukrywać, że nie wszystkie materiały są jednakowej jakości, nie wszystkie są atrakcyjne tematycznie i jednakowo sprawne pod względem warsztatowym. Musimy ocenić, co jest tu dla nas ważne: błyskotliwość - czy rzetelność, sensacyjność - czy dobra argumentacja, opinia - czy fakty. Dobrze, gdy tekst łączy w sobie wszystkie te walory, są to jednak wyjątki. Czasami natomiast kilka prostych działań sprawnego adiustatora.

Adiustacja

Adiustacja - czyli redagowanie tekstu (w odróżnieniu od redagowania rozumianego jako zarządzanie redakcją i tytułem prasowym) jest końcowym etapem procesu decyzyjnego, a jej sprawność zależy w znacznej mierze od tego, czy materiały zostały prawidłowo ocenione i wyselekcjonowane, czy podjęto słuszne decyzje na etapie planowania.

W praktyce redakcyjnej mówi się o adiustacji merytorycznej, stylistycznej i technicznej.

Już podczas oceniania materiał może wzbudzić różne wątpliwości, które wyjaśniać należy w fazie adiustacji merytorycznej. Chodzi tu zwłaszcza o sposób ujęcia tematu, wymowę tekstu, spójność logiczną (szczególnie poprawność wnioskowania), rodzaj i wyrazistość argumentów, poprawność wykorzystania źródeł i dokumentów. Trzeba również przeanalizować dokładnie - zwłaszcza w przypadku materiałów noszących znamiona „bomby”: skąd to wiadomo, czy na pewno, czy możliwie wszystko powiedziano na ten temat, jak to zostanie odebrane. Trzeba zastanowić się, czy dynamitem tkwiącym w materiale jest to, co i w powiązaniu z kim ujawnia - czy też to, że owo ujawnienie dokonuje się jako obiektywne, rzetelne, udokumentowane powiadomienie opinii publicznej. Mówić, pisać obiektywnie, to znaczy: w zgodzie z faktami, w oparciu o wszystkie dostępne źródła i przy wykorzystaniu wszystkich możliwych sposobów dotarcia do nich (naturalnie: bez naruszania prawa i etyki zawodowej), bez wyraźnych i częstych luk, wypełnianych domysłami i hipotezami. Duże redakcje mają rozbudowane działy researcherskie, archiwa, pracownie dokumentacyjne: dość powiedzieć, że w słynnym hamburskim archiwum „Spiegla” przechowuje się ok. 20 milionów dokumentów; w każdej chwili potrzebne przy pisaniu materiału informacje mogą być dostarczone na ekran komputera pracującego nad tekstem dziennikarza lub adiustatora. Pamiętajmy, że tekst słaby dokumentacyjnie jest niewiarygodny: to fakty, a nie opinie budują siłę dziennikarskiej wypowiedzi, gdyż tylko z faktami nie można polemizować.

Nie jest również wiarygodny tekst napisany źle, chaotycznie skonstruowany (co zaciemnia przejrzystość wywodu), pełen błędów językowych. Ma im zapobiec adiustacja stylistyczna, która nie jest wcale zabiegiem niezależnym od adiustacji merytorycznej. Obu tych faz adiustacji nie należy jednak łączyć, tzn. poprawiać stylistycznie rzeczy nieocenionych i nie poprawionych pod względem merytorycznym. Nie należy także dokonywać poprawek, nie znając całości materiału.

Adiustator musi być stanowczy, mimo że autorzy bywają na ogół przewrażliwieni na punkcie swego dobrego smaku kompozycyjnego i wyczucia języka. Wszelkie zmiany stylistyczne, udoskonalenia kompozycji i przejrzystości wywodu, redukowanie ozdobników lub informacji zbędnych - to działania dozwolone i jak najbardziej wskazane. Są pisma (np. „Time”), które posiadają swój własny standard językowo-kompozycyjny i w których rzesza adiustatorów trudni się doprowadzeniem wszystkich materiałów do takiej właśnie, standardowej formy. Jest to zabieg bolesny dla autorów, ale skuteczny dla pisma. Naturalnie dotyczy to tekstów napisanych przez autorów nie mających uprawnień do występowania by line, to znaczy publikowanych anonimowo. Inaczej są traktowani autorzy o wielkich nazwiskach.

Powiada się, że styl to człowiek: w mediach styl jest czułym wskaźnikiem m.in. orientacji politycznych, sympatii i antypatii, preferencji. Jeśli np. jeden polityk „żali się”, „rozdziera szaty”, „grzmi”, „strofuje”, „wykręca”, a drugi, w tych samych okolicznościach „ubolewa”, „dobitnie przekonuje”, „napomina” i „unika odpowiedzi” - to chyba nie mamy wątpliwości, po czyjej stronie znajduje się sympatia autora i publikującej jego tekst gazety.

Wielokrotnie istnieje także potrzeba skrótów ze względów technicznych, a także psychologicznych: materiały obszerne nie mogą liczyć na uważny odbiór.

Dodać trzeba, że istotne znaczenie w procesie adiustacji mają właściwości gatunkowe tekstu. Co ciekawe, adiustacja zawsze zmierza do podkreślenia w tekście jego cech gatunkowych. Innymi słowy: adiustator staje się strażnikiem „gatunkowej czystości” tekstu. Z pożytkiem i dla pisma, i dla samego dziennikarza.

Adiustacja techniczna kończy pobyt tekstu w redakcji, niemniej i ona jest związana z etapem oceny i hierarchizacji całości materiałów przewidzianych do bieżącego wydania. W prasie drukowanej rodzaj zastosowanego składu (np. graficzne oddzielenie lidu od tekstu, informacji od komentarza i felietonu), dobór miejsca na kolumnie, wzbogacenie tekstu elementami graficznymi, podkreślenia pewnych myśli - wszystko to służy ułatwieniu odbioru, a zarazem w zamierzony sposób odbiorem tym steruje.

Przykłady adiustacji tekstu

Wyrazy poddane adiustacji podkreślono w poprawionej wersji tekstów.

Zabójczy śnieg (tekst przed adiustacją)

Tatry zamknięte, a południe Polski sparaliżowane. Po raz pierwszy ogłoszono w tatrach piąty stopień zzagrożenia lawinowego, co oznacza zamknięcie wszstkich szlaków i bezwzględny zakaz wychodzenia w góry.

Po obfitych opadach śniegu lawiny schodziły nie tylko np. w Morskim Oku lub Dolinie Pięciu stawów, ale nawet w popularnej wśród spacerowiczów Dolinie Strążyskiej. Mimo ostrzeżeń Topr, kilka osób wyszło w góry i zginęło. Młody turysta zginął pod tatrzańskim Zawratem przysypany lawiną; Tomasz Osman, student III roku matematyki i informatyki, próbował wraz z towarzyszem odszukać trzech zaginionych w tym rejonie mężczyzn z Pułtuska. Śnieżyce nie pozwalały na użycie psów ratowniczych i helikoptera. Zaspy odcięły od świata wiele wsi w Karpatach i Sudetach. Nie przejezdne były nie tylko lokalne drogi, ale i np Zakopianka. Ciężko jeździło się też m.in w Krakowie i Wrocławiu. Pas śnieżyc przeciął wzdłuż Alpy i Kaprat całą Europę.

Zabójczy śnieg (tekst po adiustacji)

Tatry zamknięte, a południe Polski sparaliżowane. Po raz pierwszy ogłoszono w Tatrach piąty stopień zagrożenia lawinowego, co oznacza zamknięcie wszystkich szlaków i bezwzględny zakaz wychodzenia w góry.

Po obfitych opadach śniegu lawiny schodziły nie tylko np. w Morskim Oku lub Dolinie Pięciu Stawów, ale nawet w popularnej wśród spacerowiczów Dolinie Strążyskiej. Mimo ostrzeżeń TOPR, kilka osób wyszło w góry i zaginęło. Młody turysta zginął pod tatrzańskim Zawratem przysypany lawiną: Tomasz Osman, student III roku matematyki i informatyki Uniwersytetu Warszawskiego, próbował wraz z towarzyszem odszukać trzech zaginionych w tym rejonie mężczyzn z Pułtuska. Śnieżyce nie pozwalały na użycie psów ratowniczych i helikoptera. Zaspy odcięły od świata wiele wsi w Karpatach i Sudetach. Nie przejezdne były nie tylko lokalne drogi, ale i np. zakopianka. Ciężko jeździło się też m.in. w Krakowie i Wrocławiu. Pas śnieżyc przeciął wzdłuż Alp i Karpat całą Europę.

Porozumienie (częściowo) podpisane (tekst przed adiustacją)

Rządd podpisał z związkami rolniczymi protokół z rozmów, będący formą porozumienia kończącego negocjacje. „Samoobrona” odrzuciła je.

Rząd zadecydował, że cena kg wysokiej wieprzowiny jakości w skupie interwencyjnym wyniesie 3,20 zł za kilogram, czyli tyle, ile ustalono w czasie negocjacji z rolnikami. Zdaniem premiera, jest to początek patku dla wsi opracowanego przez rząd. Ustalono także wprowadzenie ograniczeń w imporcie artykułów rolnych i wysokość kredytu prewencyjnego.

Porozumienie (częściowo) podpisane (tekst po adiustacji)

Rząd podpisał ze związkami rolniczymi „protokół z rozmów”, będący formą porozumienia kończącego negocjacje. Samoobrona odrzuciła je.

Rząd zadecydował, że cena kilograma wieprzowiny wysokiej jakości w skupie interwencyjnym wyniesie 3,20 zł za kilogram, czyli tyle, ile ustalono w czasie negocjacji z rolnikami. Zdaniem premiera Jerzego Buzka, jest to początek paktu dla wsi opracowanego przez rząd. Ustalono także wysokość kredytu prewencyjnego i wprowadzenie ograniczeń w imporcie artykułów rolnych.

(Niniejsze teksty ukazały się w tygodniku „Polityka” 8/99. Błędy, jakie zawierają, zostały naniesione i poprawione przeze mnie - przyp. D.F.)

Tytuł - rzecz mała, a ważna

Jednym z istotnych elementów opracowywania tekstu (a więc adiustacji) jest opatrzenie go zestawem tytułów. Od tytułu wymaga się, by miał cechy literackości, jednocześnie istotny jest również walor informacyjności, gdyż czytelnik chce zostać w sekundę zorientowany w treści artykułu, by móc podjąć decyzję: czytać - nie czytać. Stąd też tendencja do rozbudowywania tytułów, opatrywania ich w nadtytuły i podtytuły. To pozwala np. informację o uruchomieniu nowej linii kolejowej opatrzyć przyciągającym uwagę cytatem „Para buch, koła w ruch” w charakterze tytułu, podczas gdy istotę tekstu wyjaśnia podtytuł: „Uruchomienie nowej linii kolejowej”.

Kolejny element, który wciąż jeszcze często bywa niedoceniany przez redaktorów, to tzw. lid (słowo pochodzące z języka angielskiego lead, które w tym przypadku najlepiej przetłumaczyć jako wstęp), czyli jedno - dwa zdania streszczające artykuł, wybijające jakiś jego atrakcyjny element, drukowane większą, wyraźniejszą czcionką.

Badania wskazują, że to do momentu zapoznania się z lidem zapada decyzja o dalszej lekturze. Jeśli dotąd autor i redaktor nie potrafili nas zainteresować - przerzucamy wzrok na następny tekst.

Ostatni element adiustacji to wprowadzenie śródtytułów, wyróżnienie pewnych atrakcyjnych fragmentów większą czcionką, zróżnicowanie kroju liter, jakimi artykuł jest drukowany, manewrowanie szerokością szpalty (łamu). W zabiegach tych nie chodzi już o przyciągnięcie uwagi czytelnika, lecz o zatrzymanie jego uwagi.

Jak zdać na dziennikarstwo

Dawid Federowicz

ISBN 83-909399-3-2

Części cyklu:


Zobacz artykuły na podobny temat:

Manipulacja w negocjacjach

Tomasz Urban
Rzecz jasna najlepszym sposobem jest rzeczowe skontaktowanie się w danej sprawie i dojście do kompromisu korzystnego dla obu stron, w praktyce jednak nie jest to takie proste.

Piotr Najsztub nie walczy z głupotą: "Ja ją ośmieszam"

Maciej Czujko
Nie samą ironią człowiek żyje. Piotr Najsztub zapytany o to, kogo wskrzesiłby po to, by z nim porozmawiać, odpowiada bez namysłu: Jezusa. Jeśli, oczywiście, istniał.

Kolacja dla głupca

Stefan Bratkowski
Oczywiście, nasze media adresowane do dzisiejszej polskiej elity nowobogackich nie reprezentują poziomu "Atlantic Monthly". Źródło: Tygodnik Powszechny.

praca w mediach

Whitepress

reklama





zarabiaj

Zarabiaj z Reporterzy.info

więcej ofert

Reporterzy.info

Dla głodnych wiedzy

Nasze serwisy

Współpraca


© Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o17