menu
tygodnik internetowy nr 1/2017
poniedziałek, 25 września 2017

9.01.2002 Warsztat reportera

Jak zdać na dziennikarstwo. Źródła informacji dziennikarskiej

© by Dawid Federowicz & Oficyna Studencka CEZAR

Co się zdaje na wstępnym, gdzie można studiować i na czym dziennikarstwo w ogóle polega.

Dawid Federowicz

ISBN 83-909399-3-2

Części cyklu:

IV. ŹRÓDŁA INFORMACJI DZIENNIKARSKIEJ

A więc przede wszystkim rzecznicy prasowi, kierownicy państwowych i niepaństwowych podmiotów gospodarczych. Kto może nam udzielić konkretnej informacji, dowiemy się już po pierwszym telefonie do danej jednostki. Po jakimś czasie zgromadzimy pewnie pokaźny notes z nazwiskami i „namiarami” interesujących nas teraz - bądź w przyszłości - ludzi. Początkujący dziennikarz sam musi się „dorobić” takiego notesu. Starsi koledzy mogą nam pomóc podając pierwsze numery telefonów. Nie spodziewajmy się jednak, że będą to jakieś rewelacje, w rodzaju np. prywatnych numerów telefonów. Najprawdopodobniej będą to telefony ogólnodostępne, np. do pracy. Reszty musimy dowiedzieć się sami.

Do źródeł oficjalnych dostęp mają wszyscy dziennikarze. Wystarczy następnego dnia przejrzeć konkurencyjne tytuły, by się o tym przekonać. Mają z reguły to samo, co my. O konkurencyjności naszej osoby (a co za tym idzie - tytułu, w którym pracujemy) zależy więc nie tylko pokaźny notes ze źródłami oficjalnymi, ale również adresy i numery telefonów naszych informatorów, czyli źródła nieoficjalne.

Szybko można się zorientować, że własnych informatorów dorabiamy się po latach pracy w zawodzie. Mogą to być sekretarki, sprzątaczki, szeregowi pracownicy (np. prawnicy w sądach) instytucji.

O źródła nieoficjalne trzeba dbać. Na przykład, redakcja „Super Expressu” ma specjalny fundusz dla informatorów swoich dziennikarzy. Jest to rozwiązanie, które zapewnia tej gazecie informacje „z pierwszej ręki”.

Radio Zet i „Super Express” posiadają również specjalne linie telefoniczne, gdzie mogą dzwonić słuchacze i czytelnicy, którzy byli świadkami jakiegoś niecodziennego wydarzenia. Za takie „bomby” redakcje oczywiście płacą.

Warto być ciekawym świata. Jeśli redaktor karze przynieść nam coś „z ulicy”, nie załamujmy się! Początkowo właśnie takie prace będziemy wykonywać. Czemu więc nie porozmawiać ze śmieciarzami, nie zainteresować się mieszkańcami pobliskich domów. Kto wie, a nuż coś wyskoczy: wyłączona od miesięcy woda, pękające ściany w mieszkaniach (w pobliżu jest budowa - może to jej wina?).

Jak zdać na dziennikarstwo

Dawid Federowicz

ISBN 83-909399-3-2

Części cyklu:


Zobacz artykuły na podobny temat:

Pisać "Internet" czy "internet"? Rzecz o gloryfikowaniu plątaniny kabli

Bartłomiej Dwornik
Wielką czy małą literą? Wciąż jeszcze nie brakuje zwolenników tej pierwszej formy, która - moim zdaniem - już dawno powinna znaleźć się w najodpowiedniejszym dla siebie miejscu. W lamusie.

Technologia rozpoznawania obrazu. Szansa na drugie życie prasy?

Maja Baczyńska
Nowe technologie, w tym przede wszystkim internet, mocno uderzyły w gazety i magazyny. Choć postrzegane są jako zagrożenie, wcale nie muszą nim być.

Sprawa o naruszenie dóbr osobistych

Patrycja Kierzkowska
Prędzej czy później spotkasz się w pracy z jakimś człowiekiem, który będzie straszył Cię sądem. Bo piszesz nie po jego myśli. Bo masz odwagę go krytykować. Bo masz na to argumenty.

praca w mediach

Whitepress

reklama





zarabiaj

Zarabiaj z Reporterzy.info

więcej ofert

Reporterzy.info

Dla głodnych wiedzy

Nasze serwisy

Współpraca


© Bartłomiej Dwornik 2oo1-2o17